czwartek, 4 lutego 2010

Rozpoczęło się głosowanie w konkursie na Dziennikarza Obywatelskiego 2009 Roku

Dzisiaj rozpoczęła się faza głosowania internautów w Konkursie na Dziennikarza Obywatelskiego 2009 Roku. To od Was zależy kto wygra i kto otrzyma tytuły i nagrody. Warto wziąć udział w głosowaniu, bo wśród tych, którzy oddali głos i do 13 kwietnia zarejestrują się w serwisie Wiadomości24.pl organizatorzy rozlosują laptopa. Czasu na zapoznanie się z serwisem macie zatem sporo.

Jak się domyślacie, proszę Was o głosy. Oto teksty, które zgłosiłem do konkursu:
- Dobromir Sośnierz: jesteśmy niewolnikami państwa
- Przedwyborczy rentgen Parlamentu Europejskiego
- Maciej Bańcer - dla niego nie ma rzeczy niemożliwych

Żeby zagłosować wystarczy kliknąć TUTAJ i podać swój e-mail. Następnie potwierdzamy głos klikając na link w e-mailu, który dostaniecie na pocztę. Z każdego maila można zagłosować jeden raz. Z góry serdecznie dziękuję za pomoc!

Głosowanie potrwa do 23 lutego włącznie. Mam nadzieję, że dzięki Waszym głosom 11 marca zahaczę o galę konkursu w Warszawce ;)

Zdjęcie autorstwa: fractalworld wykorzystane na licencji Creative Commons.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Plebiscyt "Czyściochy Roku 2009", czyli kto wypłynął na wierzch?

Polityka, showbiznes, sport, media i rynek muzyczny - w tym całym grajdole przewijają się nazwiska pewnych osobistości, które wyciągnąłem ze śmierdzącego bagna. Czy są zupełnie czyści? Czy zasługują na uznanie? W moich oczach, owszem.

Nie znam osoby, która jest wolna od informacji z mainstreamu. Nośnikami newsów jesteśmy my sami i nie ma co się temu sprzeciwiać. Ludzie po prostu lubią obsmarowywać innych. Postarałem się z tego całego śmierdzącego, polskiego grajdołka wyłowić niezłe sztuki, pachnące świeżością karpiki, swego rodzaju "czyścioszki". Stwierdziłem, że nie ma sensu paplać się w błocie, gdy można rok 2009 wspomnieć z nutką przyjemności z łowienia pachnących świeżością prawdziwych okazów. To tylko subiektywny zbiór nazwisk i dobór odpowiednich kategorii, więc zanim zaciesz smarować, skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

"Najczystszy Polityk Roku 2009"

Zacznijmy od tematu najbardziej śmierdzącego, później będzie już tylko milej i czyściej. Choć internauci (po zmasowanej akcji z inicjatywy wykop.pl) zagłosowali w rankingu na Polityka Roku na portalu onet.pl, że nie ma takiego polityka, który zasługiwałby na uznanie, to chyba nikt nie odbierze sukcesu [b]Jerzemu Buzkowi[/b]. Wybór na prestiżowe stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego nie mógł przejść bez echa. Mimo że jest to posadka bardziej symboliczna niż wpływowa, Panu Buzkowi należą się słowa uznania, gdyż spośród wszystkich polskich polityków w 2009 roku pisano i mówiono o nim w samych superlatywach.

Wystarczyło zaledwie sześć tygodni na stanowisku, aby Buzek został obdarowany ogromnym zaufaniem rzeszy Polaków. Potwierdza to sondaż przeprowadzony przez CBOS pod koniec sierpnia poprzedniego roku. Z sondażu wynika, że "Najczystszemu Politykowi Roku 2009" wg Bartłomieja Graczaka, ufa 64 proc. respondentów. Śmiem twierdzić, że to właśnie zaufanie jest największym skarbem, który starają się zdobyć politycy. Ponadto, w kolejnym badaniu opinii społecznej, które przeprowadzono z polecania Platformy, dowiadujemy się, że ludzie najchętniej widzieliby właśnie Buzka jako prezydenta Polski. Czy można marzyć o większym sukcesie?

Choć Buzek nie dokonał jeszcze niczego wielkiego, nie przeprowadził żadnych przełomowych reform czy też nie ugrał nic konkretnego dla Polski, zyskał uznanie. Parafrazując słowa Jerzego Kryszaka: daję Buzkowi trzy piątki, czyli tyle ile głosów zdobył (555), ale do końca kadencji jeszcze daleko. Jerzy Buzek na razie obiecuje: że Europa nowoczesna i silna, że walka z kryzysem, że zmiany klimatyczne i współdziałanie z USA. Ciężko w tej sytuacji powiedzieć "obiecanki cacanki, a Polsce jak kto chce", bo mamy już Europę, a tutaj nie ma biadolenia. Wolelibyśmy oczywiście, aby te obietnice przekładały się na konkretne zmiany na lepsze i poprawę naszego bytowania. Nie będzie to z pewnością takie beztroskie bytowanie, jak eurodeputowanych, ale miejmy nadzieję, że będzie lepiej. Trzeba zatem działać. Oby 2010 rok był dla Pana, Panie Jurku, obfity w działania zakończone oczywiście sukcesem, przynajmniej na miarę tego z 14 lipca.

Tytuł "Najczystszy Aktor Roku 2009" w plebiscycie Bartłomieja Graczaka trafia do...

...Tomasza Karolaka. Szczerze mówiąc nigdy nie twierdziłem, iż polskie kino jest dobre. Mimo to gra Karolaka przypadła mi po prostu do gustu. Żadne tam "BrzydUle" (chociaż on akurat by się nadawał), ani "Tańce z gwiazdami" (przydałby mu się w sumie lifting). Jego biografia pokazuje, że przy odrobinie szczęścia (no, dobra, trochę trzeba go mieć w zapasie) to każdy pasjonat może zostać aktorem. Karolak bowiem do krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej dostał się dopiero za czwartym razem. Zanim został aktorem, handlował np. ciuchami i obrotomierzami. Nie obce były mu prace na budowach i w tartakach, a na studiach przez rok był osiedlowym ochroniarzem. To sprawia, że utożsamić może się z nim bardzo wiele osób.

Poza tym, w samym tylko 2009 roku, Karolak wystąpił w ośmiu produkcjach filmowych, które nie przeszły bez echa. Zagrał przekomiczną rolę w serialu "39 i pół" (w latach 2008-2009). Warto dodać, że jest to serial całkowicie polski, żadne tam adaptacje amerykańskich seriali. Polskie kino, które w dodatku tą polskość podkreśla. W jakim bowiem serialu główny bohater jeździ Fiatem 125p, słucha punka i jest fanem żużla?

Choć wiele osób uważa, że brak mu umiejętności aktorskich, jurorzy takich festiwali jak: Telekamery 2009, Świry 2009, Festiwal Dobrego Humoru, Gwiazda Party 2009, nie mieli żadnych wątpliwości przy wyborze Karolaka jako najlepszego aktora w ubiegłym roku. Do bogatej kolekcji tytułów (nie tylko festiwali aktorskich) Tomasz Karolak może dopisać sobie równie prestiżowy tytuł "Najczystszy Aktor Roku 2009" w plebiscycie Bartłomieja Graczaka. Gratuluję.

"Najczystszy Zespół Roku 2009" i "Najczystszy Piosenkarz Roku 2009"

W kategorii muzycznej pozwoliłem sobie przyznać dwa tytuły. A co, mój plebiscyt, wolno mi. Jeśli chodzi o "Najczystszy Zespół Muzyczny Roku 2009" to jestem pewien, że zna go bardzo niewiele czytających. I to chyba najlepszy dowód na to, że umiejętnie uciekli od cuchnącego grajdołka muzycznego, jaki mamy w Polsce. Tak naprawdę, nigdy nawet się o niego nie otarli. Natural Dread Killaz, bo o tej formacji mowa, to wrocławska grupa reggae'owa, którą założyli dwaj bracia: paXon i Mesajah. Obecnie grupa liczy trzy osoby: wspomnianych braci oraz Yanaza - nawijacza z zacięciem raperskim.

Co prawda na rok 2009 nie przypada jakieś przełomowe wydarzenie (oprócz wielu porywających koncertów) związane z zespołem, jednak właśnie w poprzednim roku poznałem twórczość NDK. O dziwo było to po koncercie w Ostrowcu, na który... nie poszedłem. Chciałem się przekonać czy dużo straciłem i zacząłem słuchać kawałków ekipy. Straciłem. Nic to, odbije sobie w 2010. Można powiedzieć, że tytuł "Najczystszego Zespołu Roku 2009" przyznałem za całokształt twórczości, gdyż od 2005 roku (album "Naturalnie") grupa nie wydała nowej płyty.

Poza tym, jest ona podyktowana również tym, że od początku istnienia formacja nigdy nie była słyszana w żadnym komercyjnym radiu czy też nie pchała się do telewizji. Działają głównie w internecie - np. założyli bloga filmowego na youtube, gdzie naturalnie i z humorem opowiadają o swoim życiu.

Trwają nagrania do kolejnego krążka, który zostanie wydany już niedługo, aczkolwiek piosenki z nowej płyty zespół prezentował już na swoich koncertach. Nie będą się one podobały osobom starszej daty. Jest to zespół młodzieżowy, reprezentujący styl będący pomieszaniem reggae, ragga i dancehall. Warto też nadmienić, że Mesajah, frontman NDK, we wrześniu 2008 roku wydał solową płytę "Ludzie prości", której niektóre kawałki możemy czasem usłyszeć w radiowej Trójce.

"Zespół generuje energetyczny potok [lecz z sensem - przypis B.G.] słów, dźwięków i staje się żywiołem, który szybko emanuje na publikę. Dzięki świeżemu podejściu do muzyki reggae, które może być związane z ich wiekiem, bo średnia zespołu wynosi 20 lat" - czytamy w serwisie gazeta.pl o wrocławskiej formacji. Pod tymi słowami podpisuję się rękami i nogami.

Jeśli chodzi o tytuł "Najczystszy Piosenkarz Roku 2009" wybór był banalnie prosty i oczywisty dla wszystkich. Niekwestionowanym "czyściochem" na śmierdzącym, skomercjalizowanym rynku muzycznym w Polsce jest mistrz mikrofonu... Maciej Maleńczuk. Czyżbym słyszał jęk zawodu? Chyba nie pomyśleliście o nikim innym? Były wokalista zespołu Püdelsi i Homo Twist utrzymuje się na szczycie od lat. W 2009 roku wydał drugą część płyty "Psychodancing". Są to aranżacje polskich przebojów oraz autorskie kawałki. W dniu 18 listopada 2009 album otrzymał status złotej płyty, a dla mnie jest ona potwierdzeniem, że Maciej Maleńczuk wciąż potrafi nas zaskoczyć oryginalnym wykonaniem utworu.

Poza tym... ten głos. Wygrywa wszystko. Potwierdza to również nagroda im. Karola Musioła w konkursie "Premiery" na 46. KFPP w Opolu, którą zdobył 12 czerwca 2009 za aranżację pt. "Nie Mogę Ci Wiele Dać".

Prestiżowy tytuł "Najczystsza Drużyna Roku 2009"

W moim plebiscycie nie mogło również zabraknąć sportu. Niestety, nie było w tym roku wielu sukcesów: piłkarze potwierdzili jak w wielkiej rozsypce jest nasza reprezentacja, koszykarze co prawda wygrali z Bułgarią i Litwą, co i tak było sukcesem, to jednak wszystko, na co było ich stać.

Na szczęście Polacy pokazali, że jest w Polsce dyscyplina, która zasługuje na miano dyscypliny narodowej. Niebywałą radość sprawiła mi drużyna, która we wrześniu żegnanego z hukiem 2009 roku zdobyła pierwszy w historii polskiej piłki siatkowej tytuł Mistrza Europy. Wszyscy już wiedzą, że chodzi o Reprezentacja Polski w piłce siatkowej mężczyzn.

Najbardziej wartościowym graczem turnieju rozgrywanego w Turcji został polski atakujący - Piotr Gruszka. Reprezentacja pod wodzą argentyńskiego szkoleniowca, Daniela Castellaniego, po dołączeniu do swojej bogatej kolekcji tytułu Mistrza Europy potwierdziła, że jest najlepszą polską drużyną i zasługuje na to miano w plebiscycie Bartłomieja Graczaka.

Poza tym, nie słyszałem, aby Polski Związek Piłki Siatkowej był powiązany z jakimiś matactwami finansowymi (wpisz w google.pl hasło "pzps korupcja", a odpowie Ci kto w rzeczywistości ma z nią problemy, a raczej dzięki niej), a o siatkarzach nigdy nie przeczytałem, żeby pili w trakcie turnieju czy zgrupowania. I oby w nowym roku również nie było takich brudów, bo "czyścioch" łatwo może zostać "brudasem".

"Najczystszy Sportowiec roku 2009"

Tutaj polecę trochę lokalnością, ale mimo wszystko uważam, że wybrany przeze mnie sportowiec zasługuje na to miano, przynajmniej dlatego, że nawet nie zdołał jeszcze otrzeć się o wspominany wcześniej grajdoł. Maciej Bańcer, osiemnastoletni ostrowczanin, został Mistrzem Świata w Trójboju Siłowym w kat. do 125 kg. Udowodnił, że dzięki wytężonej pracy można spełniać marzenia np. takie, jak wysłuchanie Mazurka Dąbrowskiego z najwyższego stopnia mistrzowskiego podium.

Bardzo ważna była również pomoc ostrowieckich przedsiębiorców i firm, które finansowo wspomogły wyjazd na mistrzostwa. Im wszystkim, a także swojej rodzinie, trenerowi i dziewczynie, dziękował Maciek w wywiadzie, który przeprowadziłem z nim we wrześniu po powrocie z Brazylii, z której przyleciał ze złotym medalem. Doceniam Maćka i jego upór, a także nieprzebrane złoża siły, ponieważ dobrze wiem, ile czasu musiał poświęcić na trening własnego ciała i jak bardzo musiał dostosować swój plan dnia do harmonogramu przygotowań. Nie dotyczy to tylko Maćka, ale każdego sportowca.

Młody mistrz jeszcze nie zdążył zasmakować prawdziwej kariery i to czyni go "najczystszym", a raczej "najświeższym". Zrobił duży krok, by o nim pisali nie tylko dziennikarze z jego regionu, ale także media krajowe. Mam nadzieję, ze zdobędzie sławę i uznanie wygrywając kolejne zawody i podnosząc coraz to większe ciężary, a nie dzięki zbyt częstym występom w programach, nazwijmy to, rozrywkowych, czy też prasie kolorowej, która to zwykła jednego dnia wynosić kogoś na piedestały, a następnego zrównać z błotem. Na razie cieszy się uznaniem w oczach rodziny, kolegów, a jest to uznanie bardzo szczere. Docenił go również Waldemar Paluch, starosta ostrowiecki, a także poseł Zbigniew Pacelt.

Maćku, życzę Ci w 2010 roku, aby Twoja kariera podążała właściwymi torami, z daleka od układów i przekrętów. Zdobywaj kolejne tytuły uczciwie i z klasą, tak jak i ten przypadł Ci bezinteresownie.

"Najczystszy Dziennikarz Roku 2009"

Najlepszą kategorię zostawiłem sobie na deser. Niestety, najlepszą nie z tego powodu, że przy wyborze miałem jakikolwiek zawrót głowy od nadmiaru kandydatów. Po prostu jest to kategoria mi najbliższa.

Przyznam szczerze, że wahałem się między Tomaszem Lisem (laureatem prestiżowej nagrody Grand Press w kat. Dziennikarz Roku 2009) a tegorocznym odkryciem... Jarosławem Kuźniarem. Mimo że nie dostał statuetki w plebiscycie Grand Press, to wyróżniony został przez nagrodę w Wiktorach w kategorii "Odkrycie Roku" oraz w konkursie MediaTorów w kategorii "InicjaTOR".

To tylko potwierdziło, że Kuźniar dobrym dziennikarzem jest. A tak na poważnie, to świeżość, która od niego bije i sposób prowadzenia "Poranka" w TVN24 przypadł mi do gustu. I kropka. Gala Plebiscytu "Czyściochy Roku 2009" zakończona!

Logo plebiscytu wykonał Adrian Dąbrowski.

wtorek, 24 listopada 2009

Zamów płytę za darmo. Lub zapłać, jeśli ruszy Cię sumienie

Wydawnictwo FDM zdecydowało się rozdać płyty artystów z którymi współpracuje. To gest protestu przeciwko polskiemu i światowemu rynkowi muzycznemu. Jeżeli uznasz, że cena 0 zł jest niewłaściwa, możesz zapłacić ile chcesz.

Do tak rozpaczliwej, lecz zarazem odważnej decyzji zmusiła wydawnictwo komercjalizacja i deprecjacja wartości muzyki w Polsce i na świecie.

- Rozdanie całego nakładu nagrań symbolizuje nasze wyzwolone od materializmu podejście do sztuki oraz fakt, iż stawiamy przekazywanie swojej treści fanom muzyki, na pierwszym miejscu.

W czasach, w których nie będąc potentatami w dziedzinie chłamu, nie jesteśmy w stanie liczyć na pomoc od "tych z góry". W czasach, w których wyrazy niezależne, niekomercyjne, wolne od korupcji i układów, są synonimami wyrazów biedne, niezauważalne, słabe i gówniane - czytamy w komunikacie na stronie wydawnictwa FDM.

Akcję "Muzyka bez ceny" poparli członkowie takich zespołów jak: Myslovitz, The Cuffs, Ex-SCHIZMA, Totalsound, Hatifnats, Zerova, New Century Classics czy Popo.

Jako pierwsze do rozdania zostały przeznaczone płyty zespołów New Century Classics, Zerova i Popo. Zamawiać można od dziś na stronie e-sklepu wydawnictwa. Płyty będą również rozdawane na koncertach wyżej wymienionych zespołów. Cena za płyty to okrągłe 0 zł, lecz właściwie możesz zapłacić ile uznasz za stosowne.

Przeczytaj więcej o akcji "Muzyka bez ceny" na stronie wydawnictwa FDM.

środa, 23 września 2009

Maciej Bańcer - dla niego nie ma rzeczy niemożliwych

Dla mistrza świata w trójboju siłowym, Macieja Bańcera, nie istnieją rzeczy niemożliwe. Ubiegły tydzień należał do niego. Przynajmniej w jego rodzinnym mieście, Ostrowcu Świętokrzyskim, mówili i pisali o nim wszyscy.

Przed lekturą wywiadu, zapraszam do zapoznania się z artykułem: Rewelacyjne wieści z Brazylii: Bańcer mistrzem świata! Dowiesz się z niego więcej o dyscyplinie, którą uprawia Maciej oraz o niekwestionowanym sukcesie 18-latka z Ostrowca Świętokrzyskiego.

Bartłomiej Graczak: Na początek składam ci ogromne gratulacje w imieniu wszystkich użytkowników i autorów Wiadomości24.pl oraz z góry wielkie dzięki za poświęcony czas! Jak czujesz się jako najsilniejszy nastolatek na Ziemi?
Maciej Bańcer: - Nie mogę powiedzieć o sobie najsilniejszy nastolatek na Ziemi, bardziej w kategorii do 125 kg w wieku poniżej 18 lat, za gratulacje dziękuję i to ja jestem wdzięczny, że chcesz przeprowadzić ze mną wywiad.

A zatem - jak się czujesz jako najsilniejszy nastolatek w kategorii 125 kg poniżej 18 lat?
- Na pewno szczęśliwy, dlatego, że dałem z siebie wszystko i dumny, że mogłem słuchać Mazurka Dąbrowskiego z najwyższego stopnia podium.

Miałem o to zapytać zdecydowanie później, ale skoro nawiązałeś to powiedz mi, jak to jest. Niewiele jest takich osób, które kiedykolwiek doświadczyły tak niezwykłego uczucia - możliwości słuchania Mazurka na sportowym podium. Czy da się to opisać słowami?
- Szczerze mówiąc nie. Mogę powiedzieć, że była to chwila, dla której warto było włożyć ogromny wysiłek i poświęcenie, aby wyjechać na te zawody. Żałuję tylko, że wszyscy ci, którzy są współodpowiedzialni za ten sukces, nie mogli słuchać go razem ze mną.

Pozwól, że wrócimy do wydarzeń przed mistrzostwami. Mistrzu, jak wyglądały twoje przygotowania do zawodów w Brazylii, ile dni w tygodniu trenowałeś i jak intensywnie?
- Trenowałem trzy razy w tygodniu. Na początku było więcej ćwiczeń pobocznych i więcej serii, a im bliżej zawodów w miarę "wchodzenia" na większe ciężary eliminowałem ćwiczenia dodatkowe pozostawiając same boje, czyli przysiad, wyciskanie i martwy ciąg. Jeżeli chodzi o intensywność była zawsze stuprocentowa, bo gdy czułem, że trening nie będzie zrobiony na maksa, nie było sensu w ogóle go zaczynać. Przyznam się, że zdarzyło mi się zrezygnować z treningu raz czy dwa ze względu na kiepskie samopoczucie. I proszę cię, nie mów do mnie "Mistrzu" - to mnie krępuje.

Na samym początku intensywniejszych treningów, kiedy dowiedziałeś się, że na mistrzostwa świata do Brazylii możesz polecieć, ale musisz wyjazd opłacić z własnej kieszeni, raczej nie wierzyłeś, że uda ci się zebrać takie pieniądze? Skąd zmiana nastawienia?
- To prawda, na początku wydawało mi się mało realne zebranie takich pieniędzy, uparłem się, żeby pojechać. Wspólnie z rodziną zaczęliśmy myśleć do kogo można się zwrócić o pomoc i od razu przeszliśmy od słów do czynów. W pomoc w zbieraniu środków zaangażował się również mój trener, Grzegorz Kępa, moi znajomi, a nawet nauczyciele i personel szkoły. Wraz z czynnocią szukania pieniędzy, rozpocząłem trening. Miałem chwile zwątpienia w to czy się uda, ale dzięki wsparciu najbliższych uwierzyłem i po pewnym czasie nie dopuszczałem już do siebie myśli, że coś pójdzie nie tak. Jak to mówią: "kto nie próbuje ten nie wygrywa".

Dobrze wiemy, że pełne przygotowania to nie tylko trening, ale również odpowiednia dieta. Stare porzekadło mówi, że człowiek staje się tym, co je. Co jadł Maciek Bańcer, żeby mieć obwód uda 80 cm, a w pasie ponad 100 cm?
- To prawda, że przygotowania to nie tylko trening, ale także dieta i regeneracja. W moim przypadku dieta nie jest ułożona pod kątem zwiększania gabarytów, tylko po to, by organizm miał dobrej jakości "paliwo" do dźwigania. Specjalnie się nie ograniczałem. Jeżeli chodzi o ilość jedzenia - jadłem około 6-7 razy dziennie, a jeśli chodzi o produkty, były to: piersi z kurczaka, wołowina, ryż, tuńczyk, płatki owsiane, jajka, warzywa i owoce.

W tej chwili nie możemy chyba pominąć odpowiednich witamin i odżywek? Ile miesięcznie wydawałeś na taki, zapewne bogaty, zestaw?
- Nie liczyłem pieniędzy wydawanych na suplementy. Po co mi niepotrzebny ból głowy? Zestaw moich suplementów to tak naprawdę podstawowe produkty w odrobinę większych ilościach. Monohydrat kreatyny, pełen zestaw aminokwasów, aminokwasy rozgałęzione (BCAA), glutamina, witaminy, minerały i węglowodany.
Maćku, jak wyobrażałeś sobie Brazylię przed wyjazdem, a jaka się ona okazała? Miałeś jakieś ciekawe przygody z tubylcami?
- Nie zobaczyłem zbyt dużo w tym kraju, ponieważ nie w celach turystycznych tam pojechałem. Do czynienia z Brazylijczykami miałem na co dzień w sklepie, hotelu czy podczas zawodów. Z tego co zaobserwowałem, są narodem dużo bardziej uśmiechniętym od nas i nigdzie się nie spieszą, co troszkę denerwowało w niektórych sytuacjach, takich jak stanie w kolejce do kasy w sklepie, gdzie kasjer spokojnie i bez nerwów wykonywał swoją pracę nie zważając na to, czy komuś się spieszy, czy nie. W Brazylii mówią w takich sytuacjach "maniana", co oznacza mniej więcej: "Jeśli czegoś nie zrobiłeś dziś, zrobisz to jutro". Oprócz tego Brazylia, szczególnie dostrzegłem to w Sao Paolo, jest krajem sporych kontrastów: na tle luksusowych hoteli można zobaczyć całe pola zapełnione bezdomnymi, dla których mieszkanie "pod mostem" jest sporym luksusem.

W którym momencie podczas zawodów uwierzyłeś, że złoto jest w zasięgu twojej... siły?
- W drugim podejściu w przysiadach, po zaliczeniu ciężaru 300 kg. Mając zaliczone podejście w siadzie, pomyślałem, że jeżeli w wyciskaniu i w ciągu zrobię to, co na treningu, to będzie dobrze.

Jak na twoje zwycięstwo zareagowała rodzina, znajomi? Jak cię przywitano w szkole?
- Wszyscy zareagowali bardzo radośnie. Zaraz po starcie miałem telefony od mamy, dziadka, mojej dziewczyny, chrzestnego, trenera i masę smsów z gratulacjami od znajomych i reszty rodziny. Później na Okęciu witała mnie mama, chrzestny, dziewczyna, trener i mój przyjaciel, Damian Denkowski. W szkole byłem całkowicie zaskoczony, ponieważ na początku zostałem przywitany kwiatami od pań z sekretariatu i pani księgowej, a to był dopiero początek. Później koleżanki mojej dziewczyny przywitały mnie humorystycznym napisem "Witomy Miszczu", do tego były balony i plakat. Następnie wszyscy uczniowie, nauczyciele wraz z dyrekcją i personel szkoły przywitali mnie na apelu zorganizowanym specjalnie na tę okazję. Po apelu moja klasa wraz z wychowawczynią po raz kolejny zaskoczyła mnie wnosząc do sali tort z napisem "Maćku, gratulujemy". Byłem w głębokim szoku, ponieważ nie spodziewałem się przywitania na taką skalę, ale po pysznym torcie kolega z klasy powiedział, że to jeszcze nie koniec i na przerwie wręczył mi szampana (oczywiście bezalkoholowego) i powiedział: "To teraz zrób tak, jak po wyścigach Formuły 1". W tym dniu miałem zdecydowanie dużo wrażeń i długo nie mogłem się w tym wszystkim odnaleźć.

Pewnie i media zainteresowały się twoim sukcesem?
- Tak, pierwszy wiedział pan Darek Kisiel z Gazety Ostrowieckiej, który już w poniedziałkowej gazecie umieścił artykuł na mój temat, mimo że mnie nie było jeszcze w Polsce. Udzielałem także wywiadów dla lokalnej telewizji, Gazety Ostrowieckiej, Echa Ostrowieckiego, Wiadomości Świętokrzyskich, no i teraz dla serwisu Wiadomości24.pl. Brzmi to może niezbyt skromnie, ale dla mnie to naprawdę sukces, że tyle osób interesuje się tym, co zrobiłem i chcą o tym rozmawiać.

Jak myślisz, czy ten sukces jest początkiem czegoś wielkiego, kariery a'la Pudzian?
- Nie jesteś pierwszy, który o to pyta. Strong Man to zupełnie coś innego niż trójbój siłowy. Mimo że i jedno i drugie wiąże się z dźwiganiem, to trening obu dyscyplin różni się. Co do Strong Man nie mówię nie, możliwe, że kiedyś spróbuję, ale na pewno będzie to poprzedzone odpowiednim przygotowaniem. Na razie jednak pozostanę przy trójboju.

Mam nadzieję, że jestem pierwszy, który o to pyta: Czy to prawa, że w ostrowieckiej galerii handlowej nie ma na ciebie rozmiarów ubrań?
- Tak, jesteś pierwszy i bardzo się czepiłeś tego tematu. To prawda, ale to problem nie tylko mój, ale większości chłopaków ćwiczących na siłowni.

Już myślałem, że brak mi oryginalności. :) Maćku, gdybyś miał władzę ministra sportu, Mirosława Drzewieckiego, co zmieniłbyś w polskim sporcie?
- Nie będę mówił, co by było gdyby. Jeżeli będę miał, będę zmieniał, póki co nie mam.

W takim razie, odpowiedz na bazie twoich doświadczeń. Co mogłoby być lepsze w systemie np. dofinansowań, bądź ukierunkowania na pewne dyscypliny sportu?
- Sądzę, że powinien być swego rodzaju taryfikator. Mianowicie te dyscypliny, które przynoszą najwięcej sukcesów polskiemu sportowi, powinny być najbardziej nagradzane. A jak jest, każdy widzi. Poza sportem zawodowym myślę, że trzeba postawić na budowę większej ilości obiektów sportowych, i nie mówię tu tylko o boiskach do gry w piłkę nożną czy koszykówkę, ale trzeba poszerzać te horyzonty tak, aby młody człowiek miał większy wybór dyscyplin, w których mógłby spróbować swoich sił.

Życzymy tym młodym sportowcom przynajmniej choć trochę podobnych sił do twoich. Maćku, na koniec poruszymy najczęstszy temat rozmów przyszłorocznych maturzystów, czyli również twój. Matura. I standardowe dwa pytania: co zdajesz, gdzie lecisz?
- Chciałbym zdawać wiedzę o społeczeństwie na poziomie rozszerzonym, oczywiście oprócz języka polskiego, angielskiego (również na poziomie rozszerzonym) i matematyki. Marzą mi się studia na AWF w Krakowie na kierunku fizjoterapia lub wychowanie fizyczne oraz resocjalizacja, bądź psychologia.

Z takim tytułem powinni witać cię w murach AWF-u równie gorąco, jak w twojej szkole w poprzednią środę. Maćku, dziękuję za wyczerpujące wypowiedzi i życzę dalszych sukcesów w sporcie, ale i powodzenia w życiu codziennym!

Również dziękuję za rozmowę. I korzystając z okazji, chciałbym podziękować firmom, które umożliwiły mi wyjazd na te zawody: Przedsiębiorstwo Usług Kolejowych "Train", Delko Otto, Unisped Service, Publima, Adax ZPH, Wólczanka Production 3. Dziękuje również starostwu powiatowemu w Ostrowcu Świętokrzyskim. Dziękuję także osobom, bez których nie byłbym tym, kim jestem teraz - dziękuję mamie - Monice Barańskiej, dziadkowi - Waldemarowi Barańskiemu, chrzestnemu - Krzysztofowi Barańskiemu oraz całej mojej rodzinie za wsparcie podczas tych przygotowań. Mojej dziewczynie Martynie, moim przyjaciołom Wiktorowi Królowi, Damianowi Denkowskiemu i Adrianowi Bajorowi. Trenerowi Grzegorzowi Kępie. Kolegom z klubu Black&White Ostrowiec Świętokrzyski, którzy pomagali mi w treningu i asekurowali mnie przy podejściach. Mojej klasie III A, pani wychowawczyni, nauczycielom i personelowi Liceum Ogólnokształcącego nr III im. Władysława Broniewskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz wszystkim tym, których nie wymieniłem, za co z góry przepraszam, a byli ze mną podczas tych przygotowań.

poniedziałek, 14 września 2009

Rewelacyjne wieści z Brazylii: Bańcer Mistrzem Świata!

Przyszłoroczny maturzysta, Maciej Bańcer, na mistrzostwach w brazylijskiej miejscowości Ribeirao Preto uzyskał tytuł Mistrza Świata w trójboju siłowym! Pierwsze miejsce na podium zapewnił sobie podnosząc ciężar o łącznej wadze 760 kg!

Do Sao Paulo na Mistrzostwa Świata Juniorów i Subjuniorów w Trójboju Siłowym (IPF World Junior's & Subjunior's Championships) poleciało trzech reprezentantów Polski: Daniel Miller, Daniel Grabowski oraz Maciej Bańcer. Zarówno Grabowski, jak i Miller, uplasowali się w swojej kategorii na trzeciej pozycji. Jedynie Maciej, którego kariera sportowa zapowiada się niezwykle imponująco, zajął najwyższe miejsce na pudle.

Przypominamy, że trójbój siłowy składa się z trzech konkurencji: przysiad ze sztangą na barkach, wyciskanie sztangi leżąc oraz martwy ciąg (podnoszenie sztangi z ziemi do wyprostu ciała).

Zwycięzcą kategorii do 82,5 kg, w której startował Daniel Miller, został Rosjanin, Inzarkin Dmitry (wynik 862,5kg). Polakowi zabrakło do pierwszego miejsca zaledwie 5 kg, więc walka o złoty medal była zacięta. Z kolei Daniel Grabowski, który brał udział w zawodach w kat. +125kg podniósł 999 kg. W tej grupie najlepszym okazał się Andrey Konovalov z Rosji, który uzyskał wynik 1065 kg. Drugą lokatę zajął Ukrainiec, Volodymyr Svistunov, z wynikiem 1000 kg. Obaj reprezentacji Polski startowali jako juniorzy.

Półtora roku temu, kiedy pisaliśmy o pierwszych sukcesach Macieja, rezultat, który dał mu wtedy wicemistrzostwo Polski wynosił 555 kg. W ciągu tych wszystkich miesięcy Maciek podejmował mordercze zmagania ze swoim ciałem, by dzięki ciężkim treningom uzyskać w niedzielę w Ribeirao Preto wynik o 205 kg lepszy. Na drugim miejscu w kategorii do 125 kg uplasował się Trevino Joe ze Stanów Zjednoczonych z wynikiem 715 kg. Trzeci był Guapulema Carlos z Ekwadoru z rezultatem 520 kg.

Wartym odnotowania jest fakt, że pieniądze na wyjazd Maciek musiał zdobyć sam. Z pomocą wyszły ostrowieckie firmy, które ochoczo wspomogły finansowo naszego Mistrza. Bardzo cenną pomoc ofiarowała hurtownia mięs "Publima", która miesięcznie przekazywała Maćkowi ponad 10 kg drobiu i innych przetworów mięsnych, jakże ważnych dla wysokobiałkowej diety. Kiedy tylko Maciek wróci z Brazylii, wiadomości24.pl postarają się przeprowadzić wywiad z Mistrzem Świata w Trójboju Siłowym w kat. do 125 kg.

Zobacz pełne wyniki TUTAJ.

środa, 17 czerwca 2009

Hala i pływalnia KSZO legły w gruzach

Od wczoraj trwa rozbiórka służącej przez ponad pół wieku ostrowieckiej pływalni i trochę młodszej hali sportowej. Na tym miejscu stanie nowoczesny obiekt sportowy, którego koszt budowy opiewa na 55 mln złotych.

Słowa Spółki Ekstraklasy S.A. zachęcające do budowania stadionów w swoich miastach jak najbardziej trafiły do serc działaczy ostrowieckiego KSZO i radnych miasta Ostrowca. Od 16 czerwca 2009 roku trwa budowa nowoczesnej hali widowiskowo-sportowej przy ul. Świętokrzyskiej 11 w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Pływalnia w Ostrowcu została zbudowana w 1954 roku i przez kilkadziesiąt lat była dumą tego miasta. Tętniła życiem aż do lat 80. Od tamtego czasu z roku na rok jej popularność słabła. Pojawił się grzyb, a miasto nie potrafiło wygospodarować kapitału na remont obiektu. Po wybudowaniu nowoczesnej pływalni "Rawszczyzna" w innym miejscu, pojawił się pomysł przebudowy obiektu na nowoczesną halę sportową. W tym roku wreszcie ziści się marzenie ostrowczan o obiekcie sportowym, na którym będą mogły być rozgrywane mecze reprezentacji Polski w siatkówce, koszykówce czy piłce ręcznej. Hala będzie mogła pomieścić nawet do 3 tys. widzów.

Do rozbiórki przeznaczono również obecną halę sportową, wybudowaną w roku 1964, która służyła ostrowieckim sportowcom do dziś. Dla kibiców z tym miejscem wiążą się liczne wspomnienia, a więc gdy zburzenie budynków należących do klubu sportowego o 80-letniej historii doszło do skutku, wielu z nich poczuło żal. "Pamiętam kasy klubowe w małych okienkach właśnie pod łukami po prawej stronie, pamiętam ten niewielki lokal po lewej stronie, pamiętam ligowe mecze bokserskie w hali KSZO, pamiętam mecze siatkarek jeszcze w 3. lidze, pamiętam jeszcze, gdy basen był czynny, pamiętam jak uczestniczyłem w treningach trampkarzy, gdy trenowaliśmy na hali. Wszystko to w najbliższym czasie będzie wspomnieniem... - komentuje na forum kibiców KSZO Ostrowiec internauta o nicku Strielok.

Przetarg na budowę nowej hali widowiskowo-sportowej o wartości 55 mln zł wygrała krakowska firma „Budimex – Dromex”. Projekt został sporządzony w Pracowni Projektowej Janusza Pachowskiego.

Zobacz jak wyglądają prace rozbiórkowe:



niedziela, 24 maja 2009

Przedwyborczy rentgen Parlamentu Europejskiego

Wybory do Parlamentu Europejskiego zbliżają się wielkimi krokami. 7 czerwca 375 milionów Europejczyków będzie miało szansę wybrać 736 posłów, którzy będą reprezentować ich kraj. Czy to, jakiego kandydata wybierzemy, ma jakieś znaczenie?

7 czerwca każdy pełnoletni „obywatel Europy” będzie miał szansę oddać głos na swojego reprezentanta w Parlamencie Europejskim. Zanim wrzucisz swój głos do urny, dowiedz się kilku ważnych informacji, o których mało się mówi w okresie przedwyborczym.

Nie waż się krytykować PE!

Niezgodności to jedno z najłagodniejszych słów na określenie procederu, jaki starają się nagłośnić dziennikarze niemieckiej telewizji RTL. W szeregach posłów Parlamentu Europejskiego istnieje bowiem pewien zwyczaj podpisywania listy obecności już o siódmej rano, a następnie szybkie ulotnienie się razem z bagażami z siedziby parlamentu. Wszystko po to, aby dostać 284 euro diety za dzień pracy. Co gorsza, uczestniczy w tym jeden z polskich posłów (czy na pewno tylko jeden?) w parlamencie, Tadeusz Zwiefka (widoczny w 3. minucie). Zobacz reportaż:



Do tej pory każdy, kto próbował w jakiś sposób krytykować ten proceder lub też inne niezgodności w PE, był piętnowany przez ogół europosłów i ich prawników w celu zaprzestania podobnych działań. Pierwszym posłem, który odważył się powiedzieć publicznie o pewnych nieprawidłowościach był Paul van Buitenen, holenderski eurodeputowany. Opublikował on na swojej stronie internetowej (obecnie strona została usunięta) raport, w którym przedstawił wszelkie niezgodne z prawem działania parlamentarzystów. Skrytykował w nim między innymi proceder pobierania wynagrodzenia dla asystentów parlamentarzystów, którzy… nie istnieli. Po tym wydarzeniu Paul van Buitenen dostał przydomek whistle-blower, czyli donosiciel.

Kilka miesięcy temu odezwały się kolejne głosy sprzeciwu co do polityki PE, bowiem rocznie z powodu nagminnych zmian miejsca posiedzeń (na zmianę Strasburg, Bruksela) z budżetu wylatuje 200 mln euro. Dla porównania: na program międzynarodowych wymian uczniowskich Socrates Comenius wydano w 2008 roku 46 mln euro.

Miesiąc temu doszło nawet do zamknięcia strony Parlorama.eu, na której twórca publikował subiektywny ranking wszystkich posłów parlamentu (w rankingu tym najwyżej z przedstawicieli Polski został oceniony Ryszard Czarnecki, najniżej Krzysztof Hołowczyc). Na szczęście tydzień temu strona została odblokowana.

"Niech żyje zjednoczona Europa!"

17 maja w sieci pojawił się zapis z przypadkowo znalezionej kasety. Niestety trudno jest nam sprawdzić prawdziwość tych informacji, jednak historia uzyskania taśmy została dość dokładnie opisana, w każdym razie proszę o przymrużenie oka.

Uczestnikami rozmowy mieli być czołowi politycy Unii Europejskiej, którzy nieoficjalnie debatują o sprawach, które dość mocno dotyczą naszego kraju. Są to m.in.: Alan Thomas - ambasador Austrii przy UE, Pierre Sellal - ambasador Francji przy UE, Władimir Czyżow - ambasador Federacji Rosyjskiej. Padają takie wymiany zdań: "Głos II: Ale ta „nowa” Unia nie nadąża. Oni nie wiedzą, że teraz jest silny, stabilny trójkąt: my, Unia, Moskwa i Waszyngton. Głos I: No, nie wszyscy. Węgrzy rozumieją, Słowacy zrozumieli, polski premier też już grzeczny".

Cała rozmowa jest dość długa, można ją streścić jednym zdaniem: czołowi politycy świata wciąż bawią się i decydują o sprawach mniej znaczących krajów, którym niewątpliwie jesteśmy. Najlepiej podkreśla to ironiczne zakończenie rozmowy przez jednego z jej uczestników: "No to przejdźmy, Panowie, do salonu, zapraszam na kawę, zapraszam na rosyjski koniak, na szkocką whisky, na grecką Metaxę. Niech żyje zjednoczona Europa! (śmiech, zapis się urywa)".

Jak można myśleć, że to, czy wybierzemy do Parlamentu Europejskiego pięćdziesięciu czy nawet stu polskich reprezentantów, ma dla nas jakieś znaczenie, jeżeli w sieci pojawiają się takie informacje?

Do tej pory głos eurodeputowanych rozchodził się gdzieś po kątach, jednak podczas nadchodzącej kadencji znaczenie PE ma zostać zwiększone. Między innymi parlament ma zacząć wybierać przewodniczącego Komisji Europejskiej. Do tej pory PE jedynie zatwierdzał członków komisji. Może dzięki temu układ sił w UE zmieni się na tyle, aby stanowisko krajów środkowej i wschodniej Europy nie było lekceważone.

Kasa, kasa, dajcie kasę!

Teraz możecie oczy otworzyć szerzej, bowiem przedstawione informacje są jak najbardziej prawdziwe. W Polsce powszechna jest opinia, że politycy pchają się do Parlamentu Europejskiego niczym do koryta. W tym roku kampanie informacyjne oraz wyborcze są zdecydowanie bardziej wzmożone niż cztery lata temu. Nic dziwnego. Wynagrodzenia europosłów nadchodzącej kadencji mają zostać ujednolicone – do tej pory starano się, aby były one podobne do zarobków posłów w danym kraju. Przedstawiciel każdego z krajów członkowskich dostanie teraz miesięcznie 7 665 euro uposażenia brutto (ponad 36 tys. zł). Dla polskich europarlamentarzystów oznacza to podwyżkę o 350 proc.! Nie myślcie jednak, że reprezentanci takich krajów jak Niemcy czy Włochy, którzy zarabiali bagatela 13 tys. euro, tak szybko stracą prawie połowę pensji. Przez pierwsze miesiące będą oni dostawali wynagrodzenie w dotychczasowej wysokości.

Zgodnie z wyliczeniami dziennikarzy Money.pl, mimo że w tej kadencji dla Polski przygotowano w parlamencie 50 foteli, o cztery mniej niż w poprzedniej kadencji, podwyżki spowodowały, iż wydatki na przedstawicieli Polski w PE wzrosną o 14 mln euro i wyniosą 44,2 mln euro. To i tak kropla w morzu wydatków na zarobki wszystkich parlamentarzystów, którzy po kończącej się niedługo kadencji wykosztowali nas w sumie na 1,5 miliarda euro. Trudno sobie wyobrazić tą kwotę. Jeszcze trudniej wyobrazić sobie całkowite wydatki Unii Europejskiej, gdyż 1,5 miliarda stanowi niecały 1 proc. budżetu.

Panie pośle, dlaczego Pan kandydujesz?

Gdyby ktokolwiek z posłów miał odpowiedzieć na to pytanie, zapewne nie wspomniałby o pieniądzach, jakie uzyskuje z tego tytułu. A już na pewno nie wspomniałby o szmuglach, jakie wyprawiają w parlamencie, o których mowa była na wstępie. Jak już wspomniano wyżej, do tej pory zarobki były różne w zależności od zarobków posłów z danego kraju. Poseł oprócz podstawowej pensji dostaje wynagrodzenie za każdy dzień (284 euro) spędzony w siedzibie parlamentu.

Średnio miesięcznie takich dni jest dwanaście, co daje dodatkowe 3,5 tys. euro. Każdy z posłów dostaje co miesiąc zwrot kosztów podróży, który może wynieść nawet 4 tys. euro. Dodatkowo parlamentarzyści uzyskują kolejne 4 tys. euro na miesiąc na prowadzenie biura. Dostają również świadczenie z powodu rozłąki z krajem w wysokości 16 proc. podstawowej pensji. Z niewiadomych przyczyn współmałżonek także otrzymuje wypłatę – 2 proc. podstawowej pensji, a także 220 euro miesięcznie na każde dziecko. Powtórzę więc znów - nic dziwnego, że się pchają.

Jak powyższe zarobki i liczne świadczenia mają się do wyniku najnowszego sondażu CBOS, w którym 41 proc. Polaków twierdzi, że polscy europosłowie "tak naprawdę niewiele robią w parlamencie"?

Pustki w sejmie już dziś

W wyborach do Parlamentu Europejskiego weźmie udział 1306 kandydatów (zobacz dokładne statystyki). Osiemdziesięciu z nich zasiada na co dzień w polskim sejmie. Oczywistym jest, że w czasie, gdy będą prowadzić kampanię wyborczą nie zasiądą w sejmowych ławach (TUTAJ przeczytasz więcej nt. temat). Niestety, jak informuje Kancelaria Sejmu: „Nie istnieją żadne regulacje prawne, które nakazywałyby posłowi wzięcie urlopu na czas kampanii wyborczej”. Sejm będzie świecił pustkami, a wynagrodzenia i tak będą normalnie wypłacane.

W grupie kandydujących znajduje się również kierownictwo wielu komisji sejmowych. W najczarniejszych scenariuszach może stać się tak, że większość tych, którzy dostaną się do europarlamentu, będą obecnymi posłami. W takiej sytuacji ich miejsce zastąpią następni w kolejności na listach wyborczych do Sejmu. Może dojść do podobnych, komicznych sytuacji, co cztery lata temu, kiedy to do Sejmu dostał się z zaledwie dwoma tys. głosów Sławomir Nowak. Jeżeli Zbigniew Ziobro dostanie się do europarlamentu, zapewni on miejsce w Sejmie Zbysławowi Owczarskiemu, który w wyborach w 2007 roku zdobył tysiąc razy mniej głosów niż Ziobro!

Populizm dla elektoratu

W celu poprawienia frekwencji wyborczej, która w poprzednich wyborach wyniosła zaledwie 21 proc. (mniej miała tylko Słowacja – 17 procent, śr. europejska wyniosła 47 proc.), partie wpisują na swoje listy wyborcze, oprócz dotychczasowych eurodeputowanych, także znane postacie świata sportu i show biznesu. Do europarlamentu kandyduje m.in. siatkarka Małgorzata Niemczyk (Partia Kobiet), Mistrzyni Świata w karate Marta Niewczas (SLD), Włodzimierz Smolarek (centrolewica) czy pisarka Manuela Gretkowska. Swoistym urozmaiceniem list wyborczych jest jedyny czarnoskóry kandydat, Patryk Kibangou z Kongo, reprezentujący SLD na Dolnym Śląsku.

Wzmożoną kampanię zachęcającą do głosowania prowadzi również sam Parlament Europejski, który na ten cel wydał już 18 milionów euro, przeznaczając je na liczne billboardy, „punkty widzenia” (punkty, w których można nagrać jakąś wiadomość dla danego posła), spoty radiowe i telewizyjne, promocja na licznych stronach internetowych w 22 językach. Parlament Europejski założył nawet konta w serwisach społecznościowych: YouTube, Facebook, Flickr oraz My Space.

Zdjęcia zostały wykorzystane na licencji CC. Należą do Parlamentu Europejskiego.

sobota, 23 maja 2009

Prosto z anteny

Zapraszam wszystkich do odsłuchania reportażu z turnieju Counter Strike'a w Ostrowcu Świętokrzyskim. Co prawda odbył się on ponad miesiąc temu, ale dopiero teraz udało mi się uzyskać nagranie prosto z anteny. Reportaż został wyemitowany w program eLO GRAM w młodzieżowej stacji internetowej eLO RMF. Więcej o imprezie przeczytasz TUTAJ.

Kliknij w obrazek:

Reportaż z turnieju cs'a ELO 2009 / Ostrowiec Św.

czwartek, 21 maja 2009

Francyja bez cenzury

Od 20 do 30 kwietnia 2009 r. wraz z kumplami z liceum przebywaliśmy we Francji na międzynarodowej wymianie artystycznej. Posłuchaj reportażu mojego autorstwa, który został wyemitowany 14 maja w programie "Tu byłem" w internetowej stacji eLO RMF.

Kliknij w obrazek:

francyja

środa, 20 maja 2009

Puchar dla Szachtaru, finał w Stambule przechodzi do historii

Szachtar Donieck wygrał z Werderem Brema, po dogrywce 2:1. Drużyna Mariusza Lewandowskiego została historycznym zwycięzcą, bowiem finał Pucharu UEFA został rozegrany po raz ostatni.


Ostatni finał Pucharu UEFA przejdzie do historii nie tylko dlatego, że jest ostatni. Mecz bowiem zaczął się o 21.45 (czasu lokalnego) i zakończył się następnego dnia po północy. Do tej pory zdarzyło się tak tylko 2 razy.

Zarówno dla Werderu Brema i Szachtaru Donieck dzisiejszy występ był pierwszym w finale tych rozgrywek. Pierwszym i ostatnim. Na stadionie zasiadł komplet widzów - 53 tysiące kibiców. Z Niemiec i Ukrainy przybyło łącznie 12 tys. kibiców.

Pierwszą bramkę meczu strzelił 25. minucie Adriano, który technicznym strzałem przelobował bramkarza Werderu. Radość kibiców z Ukrainy nie trwała jednak długo, ponieważ dziewięć minut później Nalda strzelił bramkę na remis. Bardzo dobrze w szeregach Szachtaru spisuje się Polak, Mariusz Lewandowski, który w 40. minucie oddał groźny strzał na bramkę Werderu. Górą był jednak, bramkarz Werderu Brema, Tim Wiese.

Druga połowa już nie była tak dynamiczna jak pierwsza. Tempo spadło i żadna z drużyn nie zdobyła bramki, choć sytuacji strzeleckich było dużo. W regulaminowym czasie gry padł remis.

Po krótkiej przerwie rozpoczęła się dogrywka. Już na samym początku do szaleńczego ataku rzucili się piłkarze Szachtaru, co zaowocowało bramką, która przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść drużyny z Ukrainy. Autorem dającej zwycięstwo bramki został Jadson, który skorzystał z sytuacji, że był niepilnowany w polu karnym Werderu i pokonał Tima Wiese'a. Jeszcze w 119. minucie nie została uznana bramka dla Werderu. Arbiter spotkania uznał, że Claudio Pizzaro faulował w polu karnym. Ostatnim, historycznym zwycięzcą Pucharu UEFA został Szachtar Donieck.

Szachtar Donieck - Werder Brema 2:1
Adriano 26', Jadson 96' - Naldo 35'

Szachtar Donieck: 30-Andriy Pyatov - 33-Darijo Srna, 5-Olexandr Kucher, 27-Dmytro Chygrynskiy, 26-Razvan Rat - 18-Mariusz Lewandowski, 7-Fernandinho - 11-Ilsinho, 8-Jadson, 22-Willian - 17-Luiz Adriano

Werder Brema: 1-Tim Wiese - 8-Clemens Fritz, 15-Sebatian Proedl, 4-Naldo, 2-Sebastian Boenisch - 25-Peter Niemeyer, 22-Torsten Frings, 6-Frank Baumann, 11-Mesut Ozil - 9-Markus Rosenberg, 24-Claudio Pizarro

sobota, 9 maja 2009

Annecy - alpejska Wenecja


Minęło już kilka dni od powrotu z Francji, ale dopiero niedawno zebrałem się i dodałem galerię zdjęć do serwisu internetowego wiadomości24.pl. Zapraszam was do obejrzenia zdjęć z francuskiego miasta Annecy.

Annecy znajduje się na południowym wschodzie Francji. Jest stolicą departamentu Górna Sabaudia. Dzięki licznym kanałom nazwana została alpejską Wenecją. Po pobycie w tym mieście stwierdzam: nie! To Wenecja jest włoskim Annecy. Przekonajcie się sami!

Kliknij TUTAJ

piątek, 17 kwietnia 2009

Dzień Przedsiębiorczości w TELKONECIE

2 kwietnia miał miejsce Dzień Przedsiębiorczości, w którym dwoje młodych pasjonatów odwiedziło redakcję Telkonetu - lokalnej telewizji kablowej, a także sami zrobili swój reportaż. Zapraszam do obejrzenia reportażu z moim udziałem.

czwartek, 16 kwietnia 2009

Przymusowa żałoba narodowa. Video

Film godny polecenia. Martin Lechowicz zawarł wszystko na temat żałoby narodowej w jednej piosence. Gratuluję.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Ostrowieccy szczypiorniści nie zwalniają

Po ostatnim zwycięskim sparingu z rezerwami Stali Mielec nadszedł czas na kolejny mecz kontrolny. Tym razem zespół KSZO podejmować będzie we własnej hali rezerwy najlepszego w tej chwili w Polsce zespołu - Vive Kielce.

Zespół szczypiornistów KSZO Ostrowiec pod koniec ubiegłego roku został reaktywowany. Jest to młoda ekipa, która do tej pory ma na koncie tylko mecze sparingowe. Do powstania klubu przyczyniło się dwudziestu entuzjastów tejże dyscypliny, na czele z Tomaszem Chmielewskim, nauczycielem wychowania fizycznego z Zespołu Szkół nr 2 w Ostrowcu, oraz Tomaszem Radowieckim, grającym trenerem zespołu. Formalnie nowa sekcja rozpoczęła działalność w strukturach ostrowieckiego klubu od 1 października 2008 roku.

Już miesiąc po założeniu klubu odbył się pierwszy sparing z Sokół Końskie. Po ponad pół roku wzmożonych treningów i licznych sparingach (m.in. z: Sokół Końskie, Delta Radom - 2 razy, Stal Mielec, Polonica Kielce oraz dwukrotnie z młodzieżową reprezentacją woj. świętokrzyskiego) zespół się zgrywa i zdobywa doświadczenie. Dotychczasowy udokumentowany sukces to 3. miejsce w Turnieju o Puchar Burmistrza Miasta i Gminy Końskie. Priorytetem klubu jest obecnie jak najlepsze przygotowanie się do startu w lidze, w której rozpoczną swoje występy już tej jesieni.

Zespół szczypiornistów KSZO Ostrowiec składa się zarówno z doświadczonych graczy, którzy mają na swoim koncie występy w ligowych rozgrywkach, jak również młodych zawodników, którzy rozpoczynają swoją przygodę z piłką ręczną pod czujnym okiem bardziej ogranych, starszych kolegów z drużyny.

Po ostatnim meczu z rezerwami Stali Mielec, która uległa drużynie z Ostrowca 37 do 33, nadszedł czas na drużynę rezerw, uplasowanej najwyżej w tabeli I ligi, Vive Kielce. Spotkanie odbędzie się w najbliższą środę o godz. 19 w hali Zespołu Szkół nr 2 (popularna "Budowlanka") w Ostrowcu Świętokrzyskim.

W ostatnim sparingu z rezerwami Stali, KSZO zagrało w składzie: Tomasz Chmielewski, Tomasz Radowiecki, Sławomir Kuc, Karol Szewczyk, Karol Pałkiewicz, Paweł Mirecki, Sławomir Suska, Emil Szczych, Adam Gajewski, Sebastian Szczych, Maciej Cukierski, Radosław Rogaliński, Paweł Ślusarczyk, Bartek Serwin, Bartek Wojdan.

niedziela, 5 kwietnia 2009

Młodzi Francuzi pokażą w Ostrowcu pięć twarzy Antygony

13 kwietnia o godz. 18, francuska grupa teatralna wystąpi w Ostrowcu Św., w ramach artystycznej wymiany francusko-polskiej organizowanej przez Liceum Ogólnokształcące nr III im. Wł. Broniewskiego.


Autorami spektaklu teatralnego, który odbędzie się w sali widowiskowej kina "Etiuda" w Ostrowcu, jest francuskie Stowarzyszenie Przyjaciół Muzyki i Teatru w Albertville. Młodzi francuscy aktorzy (od 13. do 17. roku życia) przedstawią spektakl pod tytułem "Pod prąd. 5 twarzy Antygony" (z franc. Vent Debout. 5 visages d’Antigone).

"Pięć twarzy Antygony" to opowieść o losach pięciu niezwykłych kobiet, które miały istotny wpływ na swoją epokę. Françoise Giroud (dziennikarka, obrończyni praw kobiet), Simone de Beauvoir (pisarka), Lucie Aubrac (jedna z założycieli francuskiego ruchu oporu), Sonia Rykiel (kreatorka mody) oraz anonimowa bohaterka I wojny światowej to prawdziwe „Antygony” XX wieku – kobiety niepokonane, które mimo wielu przeciwności losu, skutecznie walczyły o równe prawa kobiet i mężczyzn oraz o zmianę wizerunku kobiety w społeczeństwie.

Reżyserem spektaklu jest Oliver Quenard, zaś oprawą muzyczną zajęli się Christiane Tartarat i Nicolas Dornier. Libretto - Claude Bouverresse. Wstęp na przedstawienie jest darmowy.

Młodzi Francuzi przyjadą do Polski na pięć dni, podczas których przedstawią spektakl, zwiedzą Kraków oraz Kurozwęki. Kontynuacją tematu równouprawnień kobiet i mężczyzn będzie debata polsko-francuska na temat miejsca kobiety we współczesnym świecie. Grupa francuskiej młodzieży wyjeżdża z Polski 16 kwietnia, a młodzież z ostrowieckiego liceum wyjedzie do Francji ze swoim przedstawieniem już 20 kwietnia.