Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plac zamkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plac zamkowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 lutego 2009

Wstać, przeżyć, położyć się spać

Wystarczyło pięć miesięcy pracy, aby wpadł w rutynę, a wigor przestał się objawiać. Przynajmniej w pracy. Już nie cieszy ona tak, jak na początku. Teraz często narzeka i z pewnością nie czuje się spełniony zawodowo.

Marek jest ochroniarzem w przejściu między Placem Zamkowym a Aleją Solidarności. Ten młody człowiek codziennie przychodzi do pracy o tej samej porze. Od siódmej do piętnastej, od siódmej do piętnastej. Wykonuje te same obowiązki – pilnuje, aby z windy korzystali tylko Ci, dla których jest przeznaczona. Nie boi się nawrzeszczeć, gdy dzieci urządzają sobie głupie przejażdżki i wchodzą po schodach prowadzących w dół. Całe szczęście, że w miejscu pracy, w przeciwieństwie do sytuacji za oknem, nie jest tak zimno. Czerwone ściany przejścia rozgrzewają. Ludzie nanoszą błoto, które co chwilę od niechcenia zgarnia pani wielką szczotą. Można przytulić się do kaloryfera i jednym okiem czytać gazetę a drugim bacznie obserwować korzystających ze schodów i windy. Czytanie gazety to jedyne ciekawe zajęcie Marka, jakie może sobie zorganizować. Czasem używa gazet do markowania dłubania w nosie czy uszach. Często mu się to nie udaje.

Marek na co dzień widzi masę przewijających się po tym przejściu ludzi. Obserwuje dziwne i śmieszne zachowania. Na przykład mężczyznę wyciągającego język. Nie, nie wyciągał go do niego, ale po prostu. Szedł z mocno wyciągniętym językiem. Dziwne, ale prawdziwe. Równie prawdziwi są czterej mężczyźni z poobijanymi twarzami. Każdy z nich miał siniaki, strupy, zaczerwienienia. Jednak w siatce, którą taszczył jeden z nich, już czekał Mamrot – lekarstwo na wszelki ból. Napisy na koszulkach i torebkach też zostają mu w głowie. Kilka miesięcy wstecz, gdy noszono jeszcze koszulki z krótkim rękawkiem, na jednej z nich zauważył napis: „Zadania na dziś: wstać, przeżyć, położyć się spać”. Słowa idealnie opisują plan dnia ludzi, którzy suną przejściem niczym auta po Wisłostradzie. Innym razem jego uwagę zwróciła niebieska reklamówka z jaskrawym napisem: „Żer dla skner”. Skner, wszystkich tych, którzy nie uśmiechają się, nie mówią „Dzień dobry”, o pogawędce nie wspominając.

Na szczęście są jeszcze osoby, które potrafią podejść, porozmawiać. Zwyczajnie zapytać jak leci. Jest ich niestety niewiele. Marek uważa, że śmiech jest nieocenioną wartością. Potrafi umilić dzień w pracy i pozytywnie nastroić. Marek najczęściej zapamiętuje sytuacje dziwne i śmieszne. I nielicznych miłych ludzi.