15 marca o godzinie 18., w Miejskim Centrum Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim, odbył się wernisaż z okazji IV Dorocznej Wystawy oraz pięciolecia istnienia Fotoklubu Galeria MCK. Wystawiono prace 48 fotografów. Zobacz zdjęcia z wernisażu.Zobacz więcej zdjęć w serwisie wiadomości24.pl
poniedziałek, 17 marca 2008
Wystawa zdjęć w MCK'u
niedziela, 16 marca 2008
Niezwykły dowód potęgi ludzkich możliwości
Piątek 8 grudnia 1995 roku. Paryż. Jean-Dominique wybrał się do mieszkania swojej żony i dzieci, z którymi już nie mieszkał. Zabrał syna na przejażdżkę samochodową. Po kilkunastu minutach podróży Jean czuje się coraz gorzej. W pewnym momencie zatrzymuje samochód i mdleje. Teofil, jego syn, biegnie po pomoc do najbliższego domku. Krew Jean'a dostaje się do mózgu.
Dziennikarz obudził się miesiąc po wypadku. Dotychczasowy redaktor Elle, który czerpał z życia garściami, znajduje się w szpitalu w Berck. Nie może się poruszać, nie może mówić, nie może jeść. Widzi wszystko, czuje i ma świadomość. Nie rozumie, dlaczego znajduje się w tym miejscu. Dopiero po jakimś czasie dowiaduje się, co się z nim dzieje. Dowiaduje się, że zapadł w syndrom zamknięcia (ang. locked in syndrome). Bardzo poważny i rzadki przypadek.
Jean potrafi mrugać tylko powieką lewego oka, costaje się jego sposobem komunikacji z innymi. Claude Mendibil, według Bauby'ego najcierpliwsza kobieta pod słońcem, opracowała elementarny system "ESA...". Kolejność liter w tym "alfabecie" uwarunkowana jest częstotliwością ich wypowiadania w języku francuskim, co ułatwia i przyśpiesza komunikację. Sposób jest prosty. Claude czyta powoli "ESA..." patrząc w oczy (a właściwie oko, bo drugie, prawe, zaszyto, ponieważ ciało dziennikarza nie wydziela śluzu nawilżającego soczewkę) Jeana. Ten z kolei, mruga okiem na odpowiedniej literze. Tak w wyniku żmudnej pracy powstają wyrazy, zdania i strony książki, w której autor opowiada o niezwykłym życiu w zamknięciu. Jego pamięć i wyobraźnia są takie same jak przed wypadkiem, zatem Bauby wspomina cudowne chwile swojego życia, docenia jego piękno zarówno przed feralnym dniem jak i teraz, kiedy wszystko jest inne, kiedy wszystko ma większą wartość. Kiedy wyprawa na plażę jest cudownym przeżyciem. Oprócz wspomnień, Bauby marzy o lepszym życiu, pragnie, aby jego dzieci wyrosły na mądrych ludzi. Gdy jest głodny wyobraża sobie wykwintne dania. W myślach podróżuje i rozmawia z ludźmi. Gdy niezdarny lekarz wyłączył mu telewizor w trakcie meczu, przeklina go w myślach. Tak z miesiąca na miesiąc, przy ogromnej pomocy ochotników, głównie wspomnianej Claude, którzy zapisują "słowa" Jeana, przybywają kolejne zapisane strony.
- Jest to głęboko poruszający zapis refleksji człowieka nagle odciętego od życia, który odchodzi powoli, lecz nieuchronnie. Przewartościowuje to, co przeżył, docenia to, co stracił, czujnie bada tętno swojej zamierającej pamięci - powiedziała o książce Magda Rozmarynowska, recenzentka "Gazety Wyborczej". Z kolei Małgorzata Baranowska z "Tygodnika Powszechnego" tak oto zrecenzowała powieść: - Wśród tej przerażającej przygody uwięzienia w ciele nagle - wraz z autorem - orientujemy się, że "ja", osobowość, rzeczywistość życia to coś pozacielesnego, że jej ciągłością jest pamięć i wyobraźnia.
Spisanie każdego mrugnięcia zajęło Jean'owi i Claude 14 miesięcy. Bauby zmarł 3 dni przed ukazaniem się powieści (12 marca 1997 roku), która okazała się światowym bestsellerem. W Polsce powieść pojawiła się na początku tego roku.
Recenzja ukazała się również w serwisie wiadomości24.pl
środa, 12 marca 2008
Depresja ujarzmiona przez techników
W roku 1953 sztorm na Morzu Północnym oraz obfite opady deszczu doprowadziły do ogromnej powodzi. Wody zalały prowincję Zeeland, część Brabancji i cześć Południowej Holandii. Takie miasta jak Midelburg, Vlissingen, Goes, Westkapelle zostały pokryte wodą. W wyniku tej katastrofy zginęło ponad 1800 ludzi.
Do tej pory zbudowano wiele wałów przeciwpowodziowych oraz udoskonalono proces osuszania terenów podmokłych i zalanych. Jednak ryzyko powodzi na terenach depresyjnych istnieje przy każdym większym opadzie deszczu.
Poniżej prezentuje wał przeciwpowodziowy w Westkapelle (depresja około 0,5 m) oraz widok na miasto:
sobota, 8 marca 2008
Zobacz jak się spotkali Dante i Dali
Wystawa akwareli odbyła się w ostrowieckiej galerii BWA. Natchnieniem Salvadora Dali były jego sny i niezwykle bujna wyobraźnia. Aby uzyskać tak bogate niuanse barw charakteryzujące ten wspaniały cykl, potrzeba było nader skomplikowanych dekompozycji. Każdy kolor oznaczał osobny proces druku, a co za tym idzie, osobną drewnianą matrycę. Eksponowane prace pochodziły z kolekcji prywatnych Jakuba Lepy, który był rozchwytywany przez media. Cykl składa się ze 100 prac. Oto kilka z nich:
Kwestia nazewnicta kraju sera i wiatraków
czwartek, 6 marca 2008
Głupota ludzka nie zna granic
z tvn24.pl: "A Beata jaet tak odważną dziwczyną, że mimo lęku zgłosiła to tak jak już napisałam najpierw w odpowiednie miajsca a potem do telewizji bo jezeli oni nawet nie zareagowali to co innego miala zrobic??!! isc na policje?!" Autor: Anka...
Czy mnie coś ominęło? TVN 24 przejął obowiązki policji?
nasza-klasa: "nigdy nie powinno się szkalować ofiary ;/ lecz bronić jej praw nawet jeśli nie jest pewny czy jej oskażenia są prawdziwe" Autor: Kuba Kieljańśki
Okej... dobra.. nie neguje :)
tvn24.pl: "Twoje wypowiedzi są stronnicze i tendencyjne. Np. ; "wiec mam swoje zdanie" , to już jest stronniczość" Autor: Zbyszek
Według mnie, Drogi Zbyszku, jesteś chłopcem! - To jest moje zdanie o Tobie. Czy było stronnicze? A może się pomyliłem z oceną? :)
nasza-klasa: "Od wymierzania sprawiedliwosci sa sady,a nie dziennikarze." Autor: Jolanta Checiek
Eureka! Jolu, jakie badania przeprowadziłaś, żeby to dowieść?
nasza-klasa: "hahaha chłopcze przestań sie odzywac bo takie infantylne wypowiedzi to możesz kierować do swoich znajomych :P:D" Magda Ciesielska
Hipokryzja?
Ta sprawa mnie przerasta. :)
wtorek, 4 marca 2008
"Jak wyrazisz zgodę to podam Ci adres."
Dzisiaj (dosłownie niecałą godzinę temu) pojawił się na tvn24.pl kolejny, drugi już, reportaż na temat eh.. dobrze wiecie jaki. Chciałem spisać tylko wszystkie sms-y i zapisy rozmów, wykorzystane w materiale, na linii dyrektor-Beata w jednym miejscu. Pomijam te sms-y, które wypowiedziała Beata, bo niestety, ale w nie nie wierzę.
Zapis rozmowy:
Dyrektor: Ja już będę gdzieś po 10 w domu, idę do domu już
Beata: a jakbym przyszła właśnie od 10.35?
D: ale gdzie?
B: no... no nie wiem właśnie, no gdzie?
D: no, bo ja po prostu będę już wychodzę, wychodzę i idę do domu.
Sms od dyrektora:
"Czy mam przekazać mamie o TWOIM zagrożeniu z przedmiotu. Weź telefon na ściszenie. Grozi CI ocena ndst. Ostatnia.."
Sms: " nie odbieram tel. wieczorem to wyślij sms i konkretnie"
Zapis rozmowy:
D: Wiesz gdzie jest osiedle stawki?
B: Tak, wiem.
D: A kościół?
B: Tak, wiem też.
D: To jest blok (...) mieszkania (...)
B: Dobrze, dziękuję. To...
Sms od dyrektora: "Jutro jestem w domu, czy mogłabyś przyjść Beato na Stawki i pisać. Jak wyrazisz zgodę to podam Ci adres."
Sms: "Beata, to jaka TWOJA decyzja."
Sms (ukazany w dzisiejszym materiale): Mogę Cię pytać w domu, nikt o tym nie może wiedzieć, tym bardziej z klasy. Musisz to zachować w tajemnicy."
Pozostawiam to wszystko do Waszej oceny. Jak dla mnie sms-y nie znaczą o niczym, o co można oskarżać. A dyrektor wyraźnie (dwukrotnie) pyta, czy Beata wyraża na to spotkanie zgodę. Wie, że nie powinien przyjmować swoich uczniów w domu i prosi, aby nikomu o tym nie mówiła, przede wszystkim klasie, bo zaraz pewnie zleciałaby się chmara chcących się poprawiać. Poza tym, tak naprawdę, do niczego nie doszło.
Więcej znajdziecie tutaj:
Niemoralna propozycja Dyrektora
Dwuznaczne propozycje
poniedziałek, 3 marca 2008
Kiks bramkarza Boltonu na Reebok Stadium
Wczoraj Liverpool wygrał na wyjeździe z Boltonem 3:1 na Reebok Stadium. W 10. minucie meczu Steven Gerrard zdobył pierwszą bramkę dla Liverpoolu, którą raczej można zapisać na konto bramkarza Bolton Wanderers. Dlaczego? Zobaczcie sami. Oprócz tego, pozostałe bramki niczego sobie. :) Poniżej skrót spotkania:
I tak dalej, i tak dalej..
Cała sprawa jest pokręcona i zawiła jak ludzkie jelita. A próba dowiedzenia się kto, kiedy i dlaczego wywołał tą burzę graniczy z cudem. A ja cudotwórcą nie jestem. Zostawiam sprawę odpowiednim organom władzy...
niedziela, 2 marca 2008
Krótka historia herbu, flagi i hymnu holenderskiego
Herb (foto powyżej) powstał w XIII wieku i jest to herb królewskiego rodu Orange-Nassau (lew). W czasie okupacji hiszpańskiej 17 prowincji utworzyło parlament i za herb przyjęto lwa trzymającego w jednej łapie 17 strzał, a w drugiej miecz, który symbolizował wielką moc zjednoczonych prowincji. Gdy siedem prowincji zjednoczyło się, tworząc obecną Holandię, zredukowano do siedmiu liczbę strzał. Pod tarczą herbową umieszczony jest napis: Je maintiendrai (franc.), co można tłumaczyć — "Będę bronił"'. Powyżej tarczy herbowej — królewska korona Holandii.Flaga Holandii była w użyciu od XVI wieku, a oficjalnie została przyjęta dekretem królowej Wilhelminy 19 lutego 1937 roku. Początkowo zamiast koloru czerwonego widniał kolor pomarańczowy, pozostałe, czyli niebieski i biały pozostały do tej pory. W tych kolorach walczyły wojska księcia holenderskiego Wilhelma I Orańskiego Hrabiego von Nassau w okresie wojny Holandii o niepodległość. Kolor czerwony zaczął być używany w XVII wieku dlatego, że używany barwnik pomarańczowy był nietrwały i z czasem zmieniał barwę na czerwoną. Kwestia ta jednak jeszcze przez dwa stulecia nie była prawnie rozstrzygnięta, aż do dekretu królowej z 1937 roku, który rozstrzygnął kontrowersję na rzecz czerwieni. Flagi Holandii jest jedną z najstarszych flag państwowych i narodowych w Europie, jest niewątpliwie jedną z pierwszych, które już w XVII i XVIII wieku były postrzegane jako symbol narodu, a nie tylko jako symbol władcy i jego marynarki wojennej.
Hymn holenderski nazywa się "Wilhelmus van Nassouwe". Tekst został napisany pomiędzy 1568 a 1572 ku czci Wilhelma Orańskiego, znanego również jako Wilhelm z Nassau. Podobnie jak flaga, powstał on podczas walki Holendrów o niepodległość w czasie wojny osiemdziesięcioletniej. Popularność pieśni nigdy nie malała i 10 maja 1932 została hymnem narodowym, zastępując pieśń Hendrika Tollensa "Wien Neêrlands bloed door d'aderen vloeit". Jednak ludność holenderska uważała tą, wywodzącą się ze średniowiecza, pieśń żołnierską za hymn państwowy od dawien dawna.
Posłuchaj hymn: