Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 sierpnia 2010

Bergen op Zoom - zwykłe niezwykłe miasto

W Holandii każde miasto wydaje się być podobne, wąskie uliczki w centrum, podobna architektura osiedli. Jednak nie ma dwóch takich samych miast. Każde ma swoją duszę, niepowtarzalny urok, któremu łatwo ulec. Zapraszam do Bergen.

Sportowy tryb życia to domena Holendrów. W taki pogodny dzień, oczywiście wietrzny, można zobaczyć tu wielu windsurferów.

Miasto to zostało zapamiętane z powodu licznych artystów cyrkowych i innych ludzi zajmujących się występami na jarmarkach.

Bergen oddalony jest o 17 km na zachód od Roosendaalu. Miasto położone jest nad zatoką w Północnej Brabancji.


Zobacz więcej zdjęć w galerii zdjęć w serwisie Wiadomości24.pl

czwartek, 15 stycznia 2009

Wspomnienia o Holandii...

Każdy ma zajawkę na jakiś kraj. Cejrowski ma zajawkę na Ekwador, w którym posiada dużą posiadłość ziemską, i Meksyk, gdzie ma dom - mieszka w nim sporadycznie od lat 80. ubiegłego wieku. Leszek Czarnecki, najbogatszy Polak, ma zajawkę na Francję. Podolski i Klose mieli - i pewnie nadal mają - zajawkę na Niemcy. A ja.., a ja mam zajawkę na Holandię.

Opiewałem ją w niejednym artykule i ukazywałem jej piękno w wielu galeriach. Nietuzinkowe, nizinne krajobrazy, nieskazitelnie czyste miasta, miasteczka, piękne wybrzeża, plaże, zabytki - wszystko to sprawia, że Holandia, choć bardzo malutka, może równać się innymi pięknymi państwami. Holandia to nie tylko fauna i flora, ale również ludzie. A może nawet przede wszystkim ludzie. Holandia, jako jedna z trzech państw Europy, całkowicie legalizuje związki homoseksualistów. W Holandii bez problemu zakupimy marihuanę i inne lekkie narkotyki (warunek - 18 lat). Piwa możemy się napić na ławce w parku już od 16. roku życia. Żyją w tym kraju ludzie o każdym kolorze skóry, którzy w domowym zaciszu mówią w najprzeróżniejszych językach. Pomimo wymieszania kultur i osób o różnych orientacjach, ale i zboczeniach, w Holandii rzadko spotykamy się z rasizmem i agresją. Oczywiście wyjątki się zdarzają, bo niestety nie jest to Idylla dla młodych i pięknych, ale jest to kraj mogący być wzorcem dla Polski. Mieszkańcy naszego kraju, my wszyscy, musimy zmienić swoje nastawienie choćby do homoseksualistów. Biedroń w programie "Rozmowy w toku" powiedział, że nie oczekuje, że w Polsce szybko to się zmieni. Trudno w ogóle to sobie wyobrazić. Ma on jednak nadzieję, jak i inni geje, że Polska wreszcie zrozumie realia życia w 21. wieku i będzie tolerowała takie osoby. Głosy za i przeciw wciąż się jednak u nas kłócą. Musimy również zdać sobie sprawę z tego, że w kraju, w którym na co dzień używa się takich słów jak "dziękuję", "przepraszam", "dzień dobry" i "do widzenia" po prostu żyje się lepiej.

Dlaczego znów pisałem o Holandii? A no, dlatego, że jest ona częścią mojego życia, wiąże się z nią wiele miłych, wakacyjnych wspomnień, wspaniałych przeżytych chwil. Dla mnie wszystko to, co miłe, wiąże się właśnie z tym państwem. Mam tam rodzinę, a odwiedziłem ten kraj już chyba 7 razy. Za każdym razem odkrywam nowe miejsca, które robią na mnie gigantyczne wrażenie. Przed wami kompilacja zdjęć z mojego ostatniego pobytu w Holandii, jakże ważnego, bo spędzonego z ukochaną osobą.

wtorek, 6 maja 2008

Plaża we Vlissingen - historia jednej fotografii

W tym przepięknym i urzekającym kraju mieszka spora część mojej rodziny. Siostra rodzona i siostra cioteczna mojego taty oraz wielu znajomych. Wszyscy zamieszkali w Zeeland - przepięknej południowo-holenderskiej prowincji.

Za każdym razem, kiedy jestem w Holandii, a tych razy było już siedem, zatrzymuję się u ciotki Marty, mieszkającej we Vlissingen - czterdziestotysięcznym mieście nadmorskim. Osiedle, na którym mieszka, to istny wysyp egzotycznych narodowości. Rodziny holenderskie z krwi i kości są tam rzadkością. W sumie, to mi się podoba. Nie mam żadnych uprzedzeń do innych narodowości. Potrafiłem nawet zakumplować się z młodymi Holendrami. Na przykład z Rasidem lub Jadem. Rasid jest z pochodzenia Turkiem, a Jade synem Holenderki i Marokańczyka Naprawdę fajni kumple.

Lubię opowiadać o Holandii, wymieniać się wakacyjnymi wspomnieniami. Vlissingen jest dla mnie skarbnicą wspomnień. Trudno było mi wybrać to jedno jedyne zdjęcie, które najbardziej przypomina mi wakacje w tym kraju. Dlaczego wybrałem bulwar i plażę? Wiąże się z nimi pewna historia...

Do Holandii wyjechałem sam z firmą przewozową. Było to na początku lipca ubiegłego roku. Zgodnie z planem miałem przez sześć tygodni pomagać mojej ciotce przy pilnowaniu jej pięcioletniej córki - Sthasi, i ogólnie - w domu. Przy okazji miałem darmowe wakacje. Tym razem nie cieszyłem się z wyjazdu, ponieważ miałem opuścić na półtorej miesiąca moją druga połowę - Agnieszkę. To pierwsza tak długa rozłąka i, jak sami wiecie, nie jest łatwo. Kolejne dni w Holandii mijały bardzo powoli, czasem wychodziłem na plażę, lecz przeważnie przesiadywałem w domu. Przez niecałe trzy tygodnie przeczytałem całą sagę "Wiedźmina". Wyobraźcie sobie, jak bardzo mi się nudziło...

Dlaczego czytałem tylko przez trzy tygodnie? Agnieszka nie mogła już wytrzymać i zrezygnowała z planowanego wyjazdu na kolonię. Ubłagała rodziców, ja ubłagałem ciocię i... stało się! Już 27 lipca była razem ze mną, w Holandii. Pięć dni później miały być jej urodziny. Prezent oczywiście kupiłem od razu, jak tylko się dowiedziałem, że przyjedzie. W ten dzień, zaproponowałem jej wyjście na przepiękną plaże we Vlissingen. Pogoda dopisała. Przez pierwszą godzinę, wysmarowani po uszy olejkiem do opalania, leżeliśmy w żarze holenderskiego słońca. Zasygnalizowałem Agnieszce, że idę za potrzebą, a tym czasem pobiegłem do roweru (a jakże! Rower to jedyny respektowany przeze mnie środek transportu podczas wakacji - zwłaszcza w Holandii), aby wyciągnąć schowany przy nim prezent. Wręczyłem go Adze i złożyłem życzenia.

Po kilku godzinach wylegiwania, postanowiliśmy się przejść - spacer po bulwarze. Setki Holendrów dalej leżało na słońcu. Inni, razem z dziećmi, pluskali się w morzu. Czas na zdjęcia! Oprócz kilku wspólnych fotografii, zrobiłem również to jedno. A na nim kompani od leżakowania i opalania, lubujący się w odpoczynku na świeżym powietrzu - drodzy Holendrzy - choć nie wszyscy rodowici. Ponad nimi piękne, błękitne niebo. Po lewej sklep z lodami. Wiadomo - żar z nieba, upał. Trzeba kupić lody! Ale... jak? To znaczy kto i co powie? Przez 10 minut droczyliśmy się, kto kupi lody i układaliśmy formułkę dla pani sprzedawczyni. Agnieszka gotowa do startu. Już podchodzi, już zaczyna mówić, naglę wtrącam swoje: "Two ice-cream, please". Była zła. Teraz jednak śmiejemy się z tego.

Przedstawione na zdjęciu plaża i bulwar, to miejsca, gdzie Holendrzy spędzają bardzo dużo wolnego czasu. Rano wylegują się na słońcu, kąpią się, bawią z rodziną. Pary, a nawet całe rodziny, wracają tu wieczorem, aby pospacerować przy zachodzie słońca. Na bulwarze, obok budynków mieszkalnych, znajdują się wysokie hotele. To właśnie hotele są w Holandii wysokie. Pozostałe domy są bardzo niskie z charakterystycznymi, wielkimi, niezasłoniętymi oknami. Na parterach hoteli znajdują się ekskluzywne restauracje, w których filiżanka kawy kosztuje kilka euro. Z doświadczenia polecam inne knajpki. Na bulwarze ich nie brakuje. Możecie w nich zamówić przysmaki holenderskie, np. frykandele.

Bulwar to centrum rozrywki. Odbywają się tu liczne konkursy, wszelkie pokazy - zarówno floty morskiej jak i samolotów, a nawet pokazy pirotechniczne. Co roku, w dniach od 18 do 27 lipca, przyjeżdża do Vlissingen wielkie wesołe miasteczko. Takiego wesołego miasteczka nie widziałem nigdzie indziej. Co krok ogromne karuzele, stoiska z automatami do gry... Wspaniała zabawa murowana. Raz do roku bulwar staje się też wielkim targiem. Ma to miejsce 3 sierpnia, przy okazji Nachtmarktu - nocnego targu. W mieście wówczas organizowane są zabawy i występy zespołów do późnych godzin nocnych, a sam Nachtmarkt, na którym można kupić naprawdę wszystko, kończy się pięknym, nadmorskim pokazem fajerwerków.

Wracając do spacerów przy zachodzie słońca. Jeżeli ktoś się spóźni, albo nie może z jakiegoś powodu wyjść z domu, może skorzystać z zainstalowanej na bulwarze kamery. Robiąc to zdjęcie stałem na tym małym wybrzeżu, jakie widzicie w głębi, w oku kamery.

- Tolerancja, otwartość, bezpruderyjność - tak podsumował Holandię Maciek Lewandowski, pod jedną z moich galerii zdjęć. Maciek, podobnie jak ja, jest jej fanem. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tej krótkiej opowiastki nabierzecie chęci do odwiedzenia tego pięknego regionu. Kto wie, może po odwiedzinach staniecie się fanami Holandii?

artykuł został opublikowany w serwisie wiadomości24.pl