sobota, 6 marca 2010

Jacek Żakowski o mediach - posłuchaj kolejnego wykładu

Zapraszam do odsłuchania kolejnego wykładu Akademii Europejskiej prof. Dariusza Rosatiego, który dzisiaj w murach Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. Łazarskiego wygłosił dziennikarz Jacek Żakowski.

Dariusz Rosati opisał jednego z najlepszych polskich dziennikarzy w następujący sposób: "Pan redaktor Jacek Żakowski jest dziennikarzem tygodnika "Polityka", jest stałym komentatorem "Gazety Wyborczej", jest autorem i gospodarzem cotygodniowego programu w radiu TOK FM. Jest to jeden z najciekawszych, najlepszych, najbardziej obiektywnych dziennikarzy, jakich mamy w Polsce. Jest autorem wielu książek na tematy polityczne, społeczne. Pan Jacek Żakowski ma piękną kartę opozycyjną, działał w opozycji demokratycznej w czasach PRL. Obecnie jest również wykładowcą na Collegium Civitas. Jest nie tylko ekspertem ds. mediów, ale jako dziennikarz uczestnikiem procesu działania mediów."

Temat wykładu: Wpływ mediów na demokrację. 6 marca 2010
Wykład Jacka Żakowskiego "Rola mediów w procesie umacniania demokracji":






Autorem zdjęcia jest Adam Stępień.

"Kultura tworzy rozwój", czyli pierwszy BROWART w Ostrowcu

Na przełomie lutego i marca został wydany pierwszy numer kulturalnego czasopisma, które zrodziło się z inicjatywy Miejskiego Centrum Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim.

- Oddajemy do Państwa dyspozycji czasopismo, które mamy nadzieję tworzyć i rozwijać wspólnie z Państwem. Będziemy starać się, aby z każdym numerem, było coraz lepsze i bardziej dostosowane do Państwa oczekiwań - piszą we "wstępniaku" Agnieszka Derlatka i Kamil Stelmasik.

Wydawać by się mogło, że takich czasopism jest pełno. Jednak nie w Ostrowcu. Twórcy, motywowani chęcią zrewolucjonizowania lokalnej kultury, pokazywania i pisania o swoim mieście i również, do czego przyznają się sami założyciele, zazdrością wobec dokonań innych miast, które swoje kulturowe czasopisma już mają, postanowili stworzyć własne czasopismo. Darmowe i dostępne dla każdego.

Agnieszka Derlatka z Kamilem Stelmasikiem, na czele grupy ostrowieckich społeczników, ludzi kreatywnych, związanych na stałe z ostrowiecką kulturą, pragną dowieść, iż o Ostrowcu można jeszcze wiele powiedzieć i poznać jego nieznane oblicze. Tak właśnie powstał BROWART - platforma służąca wymianie myśli, relacji własnej twórczości czy promocji ciekawych projektów.

W pierwszym, lutowo-marcowym, wydaniu BROWART-u możemy przeczytać o historii ostrowieckiego Browaru, przenieść się na chwilę na zimną Alaskę, dowiedzieć się więcej o Ognisku Plastycznym czy Fotoklubie Galerii MCK, zapoznać się z recenzjami kilku książek, poczytać o tym, co ciekawego w Ostrowcu się wydarzyło, i co się jeszcze wydarzy. Redaktorzy, do których możesz dołączyć także i Ty, podejmują tematy z szerokiego wachlarza kulturalnych zainteresowań.

Jedynym sposobem na przekonanie się, czy teksty zamieszczone w BROWART-cie są warte Waszej uwagi jest zdobycie pierwszego egzemplarza, który znajdziecie np. w ostrowieckich liceach, urzędach, instytucjach kultury, bibliotekach, księgarniach i pubach.

Jeżeli masz pytania, pisz na: czasopismobrowart@gmail.com

sobota, 27 lutego 2010

Podcasting wykładów Akademii Europejskiej prof. Dariusza Rosatiego

27 lutego 2010, w historycznym dniu dla polskiego sportu, dniu, w którym Justyna Kowalczyk zdobyła złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver (a chwilę po niej brąz zdobyły polskie panczenistki), odbyła się inauguracja Akademii Europejskiej prof. Dariusza Rosatiego. Pragnę rozpocząć cykl publikacji podcastów z wykładów znamienitych osobistości polityki i mediów. Regularnie, sobota po sobocie, będziecie mogli odsłuchiwać wykłady na moim blogu.

Postanowiłem zamieszczać nagrania tylko z wykładów. Raz dlatego, że wydałbym masę kasy na baterie (:P), dwa, że jest tam przekazywana wiedza podręcznikowa, którą możecie znaleźć w... podręczniku. A te za pewne posiadacie. Zresztą kogo, kto nie zdaje WOSu na maturze, interesuje paplanie o formach demokracji? Założę się, że chcielibyście bardziej posłuchać żartów Bieleckiego, czy anegdotek Tomasza Lisa, który również ma się (zgodnie z planem) pojawić. Choć szczerze mówiąc, radziłbym nie sugerować się bezkrytycznie co do nazwisk na tej liście, bo na pierwszym spotkaniu zaszczyciły nas swoją obecnością zupełnie inne nazwiska, niż te, które wcześniej puszczono w eter.

Akademia odbywa się w auli Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego. Spotkania odbywają się, co sobotę (od 27 lutego do 17 kwietnia) i trwają od 9 30 do 13. W ramach Akademii, oprócz wykładów, odbywają się tematyczne warsztaty, które z kolei są prowadzone przez nauczycieli warszawskich liceów i profesorów najlepszych uczelni w Polsce.

Pierwszym wykładowcą na Akademii Europejskiej był Jan Krzysztof Bielecki, o którym sam prof. Dariusz Rosati mówi: "Bardzo się cieszę, że dziś, na pierwszym spotkaniu, mamy możność przedstawić Wam bardzo specjalnego gościa. Kogoś, którego życiorys polityczny i życiorys zawodowy jest bardzo ciekawy. Powiedziałbym nawet, że jest materiałem na dobry scenariusz filmowy. Człowiek, który będzie dzisiaj rozmawiał z Wami o demokracji. Jest absolwentem Uniwersytetu Gdańskiego, jest doktorem nauk ekonomicznych, ale jak powiedział w jednym z ostatnich wywiadów, życie niesie niespodzianki, trzeba być przygotowanym w życiu na odgrywanie różnych ról. I rzeczywiście takie role odgrywał. Jak trzeba było to był kierowcą ciężarówki, a jak trzeba było to był premierem rządu Rzeczypospolitej Polskiej."

Kliknij "play" i poczekaj na załadowanie się pliku. Miłego słuchania!
Temat wykładu: Demokracja. 27 lutego 2010:
Wykład Jana Krzysztofa Bieleckiego o Demokracji:






Odpowiedzi premiera Bieleckiego na pytania słuchaczy:






Zdjęcie pierwsze jest autorstwa: Adama Stępnia. Zdjęcie p. Bieleckiego (2) jest autorstwa Slawek's, opublikowane na licencji Creative Commons

piątek, 26 lutego 2010

"Prawda leży zawsze tam, gdzie leży", czyli wybieramy "Srebrne Usta"

Jeszcze tylko dwa dni zostało do zakończenia głosowania w walce o tytuł "Srebrne Usta". Kto w tym roku dołączy do znamienitego grona zwycięzców w plebiscycie radiowej Trójki?

Rok 2009 byłby rokiem straconym bez przyznania tytułu dla Srebrnoustego. Głosowanie w czternastej edycji plebiscytu radiowej Trójki odbywa się za pomocą SMS-ów i trwa jeszcze przez dwa dni. Kto w tym roku dołączy do znamienitego grona zwycięzców w plebiscycie "Srebrne Usta", do którego należą między innymi Lech Wałęsa czy Donald Tusk?

Wśród nominowanych wypowiedziach w tegorocznym plebiscycie radiowej Trójki znalazła się wypowiedź Bartosza Arłukowicza, który opowiadał o technice uduszenia poprzez przytulenie. Andrzej Czuma, były minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, opowiadał z kolei o dwubiegunowym stanie depresyjno-maniakalnym. W szranki z innymi wypowiedziami stanęła rozprawa Ludwika Dorna o filozofii: "walki ezoterycznej abstrakcji z realnym życiem, realnymi ludźmi i ich realnymi prawami". Nie mniej barwny i kwiecisty jest język Mariana Filara czy Sebastiana Karpiniuka. Choć nigdy wcześniej nie zdarzyło się, aby ktoś zdobył tytuł "Srebrne Usta" rok po roku, to są duże szanse, że może tego dokonać pani poseł Nelly Rokita wraz ze swoim sławetnym pytaniem do Boga. Wypowiedzi tych i pozostałych kandydatów można w całości odsłuchać na stronie Polskiego Radia. Moim faworytem jest bezkonkurencyjny Sebastian Karpiniuk.

Jeżeli jakaś wypowiedź przypadała Ci szczególnie do gustu, możesz oddać na nią głos za pomocą SMS-a. Należy wówczas wysyłać wiadomość pod numer 7203, wpisując w treści nazwisko kandydata bez polskich znaków. Wśród głosujących zostaną rozlosowane trzy vouchery na wycieczki. Oficjalne wyniki poznamy 3 marca.

środa, 24 lutego 2010

O północy koniec głosowania. Dzięki za wsparcie!

Korzystając z chwili przerwy (w meczu Inter - Chelsea) i faktu, iż dzisiaj o północy kończy się głosowanie w konkursie na Dziennikarza Obywatelskiego 2009 Roku pragnę wszystkim, którzy oddali na mnie głos serdecznie podziękować!

Te trzy tygodnie trwania głosowania dowiodły, że wielu ludzi wspiera mnie i dopinguje w tym, co robię. Redakcja portalu swsw.pl zamieściła w międzyczasie artykuł o mnie. Kto nie czytał - serdecznie zachęcam.

Nie liczy się to czy cokolwiek w tym konkursie osiągnę. Ważne jest, że mam wsparcie wśród znajomych i mieszkańcach mojego miasta. Jeszcze raz serdecznie za nie dziękuję.

czwartek, 4 lutego 2010

Rozpoczęło się głosowanie w konkursie na Dziennikarza Obywatelskiego 2009 Roku

Dzisiaj rozpoczęła się faza głosowania internautów w Konkursie na Dziennikarza Obywatelskiego 2009 Roku. To od Was zależy kto wygra i kto otrzyma tytuły i nagrody. Warto wziąć udział w głosowaniu, bo wśród tych, którzy oddali głos i do 13 kwietnia zarejestrują się w serwisie Wiadomości24.pl organizatorzy rozlosują laptopa. Czasu na zapoznanie się z serwisem macie zatem sporo.

Jak się domyślacie, proszę Was o głosy. Oto teksty, które zgłosiłem do konkursu:
- Dobromir Sośnierz: jesteśmy niewolnikami państwa
- Przedwyborczy rentgen Parlamentu Europejskiego
- Maciej Bańcer - dla niego nie ma rzeczy niemożliwych

Żeby zagłosować wystarczy kliknąć TUTAJ i podać swój e-mail. Następnie potwierdzamy głos klikając na link w e-mailu, który dostaniecie na pocztę. Z każdego maila można zagłosować jeden raz. Z góry serdecznie dziękuję za pomoc!

Głosowanie potrwa do 23 lutego włącznie. Mam nadzieję, że dzięki Waszym głosom 11 marca zahaczę o galę konkursu w Warszawce ;)

Zdjęcie autorstwa: fractalworld wykorzystane na licencji Creative Commons.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Plebiscyt "Czyściochy Roku 2009", czyli kto wypłynął na wierzch?

Polityka, showbiznes, sport, media i rynek muzyczny - w tym całym grajdole przewijają się nazwiska pewnych osobistości, które wyciągnąłem ze śmierdzącego bagna. Czy są zupełnie czyści? Czy zasługują na uznanie? W moich oczach, owszem.

Nie znam osoby, która jest wolna od informacji z mainstreamu. Nośnikami newsów jesteśmy my sami i nie ma co się temu sprzeciwiać. Ludzie po prostu lubią obsmarowywać innych. Postarałem się z tego całego śmierdzącego, polskiego grajdołka wyłowić niezłe sztuki, pachnące świeżością karpiki, swego rodzaju "czyścioszki". Stwierdziłem, że nie ma sensu paplać się w błocie, gdy można rok 2009 wspomnieć z nutką przyjemności z łowienia pachnących świeżością prawdziwych okazów. To tylko subiektywny zbiór nazwisk i dobór odpowiednich kategorii, więc zanim zaciesz smarować, skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

"Najczystszy Polityk Roku 2009"

Zacznijmy od tematu najbardziej śmierdzącego, później będzie już tylko milej i czyściej. Choć internauci (po zmasowanej akcji z inicjatywy wykop.pl) zagłosowali w rankingu na Polityka Roku na portalu onet.pl, że nie ma takiego polityka, który zasługiwałby na uznanie, to chyba nikt nie odbierze sukcesu [b]Jerzemu Buzkowi[/b]. Wybór na prestiżowe stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego nie mógł przejść bez echa. Mimo że jest to posadka bardziej symboliczna niż wpływowa, Panu Buzkowi należą się słowa uznania, gdyż spośród wszystkich polskich polityków w 2009 roku pisano i mówiono o nim w samych superlatywach.

Wystarczyło zaledwie sześć tygodni na stanowisku, aby Buzek został obdarowany ogromnym zaufaniem rzeszy Polaków. Potwierdza to sondaż przeprowadzony przez CBOS pod koniec sierpnia poprzedniego roku. Z sondażu wynika, że "Najczystszemu Politykowi Roku 2009" wg Bartłomieja Graczaka, ufa 64 proc. respondentów. Śmiem twierdzić, że to właśnie zaufanie jest największym skarbem, który starają się zdobyć politycy. Ponadto, w kolejnym badaniu opinii społecznej, które przeprowadzono z polecania Platformy, dowiadujemy się, że ludzie najchętniej widzieliby właśnie Buzka jako prezydenta Polski. Czy można marzyć o większym sukcesie?

Choć Buzek nie dokonał jeszcze niczego wielkiego, nie przeprowadził żadnych przełomowych reform czy też nie ugrał nic konkretnego dla Polski, zyskał uznanie. Parafrazując słowa Jerzego Kryszaka: daję Buzkowi trzy piątki, czyli tyle ile głosów zdobył (555), ale do końca kadencji jeszcze daleko. Jerzy Buzek na razie obiecuje: że Europa nowoczesna i silna, że walka z kryzysem, że zmiany klimatyczne i współdziałanie z USA. Ciężko w tej sytuacji powiedzieć "obiecanki cacanki, a Polsce jak kto chce", bo mamy już Europę, a tutaj nie ma biadolenia. Wolelibyśmy oczywiście, aby te obietnice przekładały się na konkretne zmiany na lepsze i poprawę naszego bytowania. Nie będzie to z pewnością takie beztroskie bytowanie, jak eurodeputowanych, ale miejmy nadzieję, że będzie lepiej. Trzeba zatem działać. Oby 2010 rok był dla Pana, Panie Jurku, obfity w działania zakończone oczywiście sukcesem, przynajmniej na miarę tego z 14 lipca.

Tytuł "Najczystszy Aktor Roku 2009" w plebiscycie Bartłomieja Graczaka trafia do...

...Tomasza Karolaka. Szczerze mówiąc nigdy nie twierdziłem, iż polskie kino jest dobre. Mimo to gra Karolaka przypadła mi po prostu do gustu. Żadne tam "BrzydUle" (chociaż on akurat by się nadawał), ani "Tańce z gwiazdami" (przydałby mu się w sumie lifting). Jego biografia pokazuje, że przy odrobinie szczęścia (no, dobra, trochę trzeba go mieć w zapasie) to każdy pasjonat może zostać aktorem. Karolak bowiem do krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej dostał się dopiero za czwartym razem. Zanim został aktorem, handlował np. ciuchami i obrotomierzami. Nie obce były mu prace na budowach i w tartakach, a na studiach przez rok był osiedlowym ochroniarzem. To sprawia, że utożsamić może się z nim bardzo wiele osób.

Poza tym, w samym tylko 2009 roku, Karolak wystąpił w ośmiu produkcjach filmowych, które nie przeszły bez echa. Zagrał przekomiczną rolę w serialu "39 i pół" (w latach 2008-2009). Warto dodać, że jest to serial całkowicie polski, żadne tam adaptacje amerykańskich seriali. Polskie kino, które w dodatku tą polskość podkreśla. W jakim bowiem serialu główny bohater jeździ Fiatem 125p, słucha punka i jest fanem żużla?

Choć wiele osób uważa, że brak mu umiejętności aktorskich, jurorzy takich festiwali jak: Telekamery 2009, Świry 2009, Festiwal Dobrego Humoru, Gwiazda Party 2009, nie mieli żadnych wątpliwości przy wyborze Karolaka jako najlepszego aktora w ubiegłym roku. Do bogatej kolekcji tytułów (nie tylko festiwali aktorskich) Tomasz Karolak może dopisać sobie równie prestiżowy tytuł "Najczystszy Aktor Roku 2009" w plebiscycie Bartłomieja Graczaka. Gratuluję.

"Najczystszy Zespół Roku 2009" i "Najczystszy Piosenkarz Roku 2009"

W kategorii muzycznej pozwoliłem sobie przyznać dwa tytuły. A co, mój plebiscyt, wolno mi. Jeśli chodzi o "Najczystszy Zespół Muzyczny Roku 2009" to jestem pewien, że zna go bardzo niewiele czytających. I to chyba najlepszy dowód na to, że umiejętnie uciekli od cuchnącego grajdołka muzycznego, jaki mamy w Polsce. Tak naprawdę, nigdy nawet się o niego nie otarli. Natural Dread Killaz, bo o tej formacji mowa, to wrocławska grupa reggae'owa, którą założyli dwaj bracia: paXon i Mesajah. Obecnie grupa liczy trzy osoby: wspomnianych braci oraz Yanaza - nawijacza z zacięciem raperskim.

Co prawda na rok 2009 nie przypada jakieś przełomowe wydarzenie (oprócz wielu porywających koncertów) związane z zespołem, jednak właśnie w poprzednim roku poznałem twórczość NDK. O dziwo było to po koncercie w Ostrowcu, na który... nie poszedłem. Chciałem się przekonać czy dużo straciłem i zacząłem słuchać kawałków ekipy. Straciłem. Nic to, odbije sobie w 2010. Można powiedzieć, że tytuł "Najczystszego Zespołu Roku 2009" przyznałem za całokształt twórczości, gdyż od 2005 roku (album "Naturalnie") grupa nie wydała nowej płyty.

Poza tym, jest ona podyktowana również tym, że od początku istnienia formacja nigdy nie była słyszana w żadnym komercyjnym radiu czy też nie pchała się do telewizji. Działają głównie w internecie - np. założyli bloga filmowego na youtube, gdzie naturalnie i z humorem opowiadają o swoim życiu.

Trwają nagrania do kolejnego krążka, który zostanie wydany już niedługo, aczkolwiek piosenki z nowej płyty zespół prezentował już na swoich koncertach. Nie będą się one podobały osobom starszej daty. Jest to zespół młodzieżowy, reprezentujący styl będący pomieszaniem reggae, ragga i dancehall. Warto też nadmienić, że Mesajah, frontman NDK, we wrześniu 2008 roku wydał solową płytę "Ludzie prości", której niektóre kawałki możemy czasem usłyszeć w radiowej Trójce.

"Zespół generuje energetyczny potok [lecz z sensem - przypis B.G.] słów, dźwięków i staje się żywiołem, który szybko emanuje na publikę. Dzięki świeżemu podejściu do muzyki reggae, które może być związane z ich wiekiem, bo średnia zespołu wynosi 20 lat" - czytamy w serwisie gazeta.pl o wrocławskiej formacji. Pod tymi słowami podpisuję się rękami i nogami.

Jeśli chodzi o tytuł "Najczystszy Piosenkarz Roku 2009" wybór był banalnie prosty i oczywisty dla wszystkich. Niekwestionowanym "czyściochem" na śmierdzącym, skomercjalizowanym rynku muzycznym w Polsce jest mistrz mikrofonu... Maciej Maleńczuk. Czyżbym słyszał jęk zawodu? Chyba nie pomyśleliście o nikim innym? Były wokalista zespołu Püdelsi i Homo Twist utrzymuje się na szczycie od lat. W 2009 roku wydał drugą część płyty "Psychodancing". Są to aranżacje polskich przebojów oraz autorskie kawałki. W dniu 18 listopada 2009 album otrzymał status złotej płyty, a dla mnie jest ona potwierdzeniem, że Maciej Maleńczuk wciąż potrafi nas zaskoczyć oryginalnym wykonaniem utworu.

Poza tym... ten głos. Wygrywa wszystko. Potwierdza to również nagroda im. Karola Musioła w konkursie "Premiery" na 46. KFPP w Opolu, którą zdobył 12 czerwca 2009 za aranżację pt. "Nie Mogę Ci Wiele Dać".

Prestiżowy tytuł "Najczystsza Drużyna Roku 2009"

W moim plebiscycie nie mogło również zabraknąć sportu. Niestety, nie było w tym roku wielu sukcesów: piłkarze potwierdzili jak w wielkiej rozsypce jest nasza reprezentacja, koszykarze co prawda wygrali z Bułgarią i Litwą, co i tak było sukcesem, to jednak wszystko, na co było ich stać.

Na szczęście Polacy pokazali, że jest w Polsce dyscyplina, która zasługuje na miano dyscypliny narodowej. Niebywałą radość sprawiła mi drużyna, która we wrześniu żegnanego z hukiem 2009 roku zdobyła pierwszy w historii polskiej piłki siatkowej tytuł Mistrza Europy. Wszyscy już wiedzą, że chodzi o Reprezentacja Polski w piłce siatkowej mężczyzn.

Najbardziej wartościowym graczem turnieju rozgrywanego w Turcji został polski atakujący - Piotr Gruszka. Reprezentacja pod wodzą argentyńskiego szkoleniowca, Daniela Castellaniego, po dołączeniu do swojej bogatej kolekcji tytułu Mistrza Europy potwierdziła, że jest najlepszą polską drużyną i zasługuje na to miano w plebiscycie Bartłomieja Graczaka.

Poza tym, nie słyszałem, aby Polski Związek Piłki Siatkowej był powiązany z jakimiś matactwami finansowymi (wpisz w google.pl hasło "pzps korupcja", a odpowie Ci kto w rzeczywistości ma z nią problemy, a raczej dzięki niej), a o siatkarzach nigdy nie przeczytałem, żeby pili w trakcie turnieju czy zgrupowania. I oby w nowym roku również nie było takich brudów, bo "czyścioch" łatwo może zostać "brudasem".

"Najczystszy Sportowiec roku 2009"

Tutaj polecę trochę lokalnością, ale mimo wszystko uważam, że wybrany przeze mnie sportowiec zasługuje na to miano, przynajmniej dlatego, że nawet nie zdołał jeszcze otrzeć się o wspominany wcześniej grajdoł. Maciej Bańcer, osiemnastoletni ostrowczanin, został Mistrzem Świata w Trójboju Siłowym w kat. do 125 kg. Udowodnił, że dzięki wytężonej pracy można spełniać marzenia np. takie, jak wysłuchanie Mazurka Dąbrowskiego z najwyższego stopnia mistrzowskiego podium.

Bardzo ważna była również pomoc ostrowieckich przedsiębiorców i firm, które finansowo wspomogły wyjazd na mistrzostwa. Im wszystkim, a także swojej rodzinie, trenerowi i dziewczynie, dziękował Maciek w wywiadzie, który przeprowadziłem z nim we wrześniu po powrocie z Brazylii, z której przyleciał ze złotym medalem. Doceniam Maćka i jego upór, a także nieprzebrane złoża siły, ponieważ dobrze wiem, ile czasu musiał poświęcić na trening własnego ciała i jak bardzo musiał dostosować swój plan dnia do harmonogramu przygotowań. Nie dotyczy to tylko Maćka, ale każdego sportowca.

Młody mistrz jeszcze nie zdążył zasmakować prawdziwej kariery i to czyni go "najczystszym", a raczej "najświeższym". Zrobił duży krok, by o nim pisali nie tylko dziennikarze z jego regionu, ale także media krajowe. Mam nadzieję, ze zdobędzie sławę i uznanie wygrywając kolejne zawody i podnosząc coraz to większe ciężary, a nie dzięki zbyt częstym występom w programach, nazwijmy to, rozrywkowych, czy też prasie kolorowej, która to zwykła jednego dnia wynosić kogoś na piedestały, a następnego zrównać z błotem. Na razie cieszy się uznaniem w oczach rodziny, kolegów, a jest to uznanie bardzo szczere. Docenił go również Waldemar Paluch, starosta ostrowiecki, a także poseł Zbigniew Pacelt.

Maćku, życzę Ci w 2010 roku, aby Twoja kariera podążała właściwymi torami, z daleka od układów i przekrętów. Zdobywaj kolejne tytuły uczciwie i z klasą, tak jak i ten przypadł Ci bezinteresownie.

"Najczystszy Dziennikarz Roku 2009"

Najlepszą kategorię zostawiłem sobie na deser. Niestety, najlepszą nie z tego powodu, że przy wyborze miałem jakikolwiek zawrót głowy od nadmiaru kandydatów. Po prostu jest to kategoria mi najbliższa.

Przyznam szczerze, że wahałem się między Tomaszem Lisem (laureatem prestiżowej nagrody Grand Press w kat. Dziennikarz Roku 2009) a tegorocznym odkryciem... Jarosławem Kuźniarem. Mimo że nie dostał statuetki w plebiscycie Grand Press, to wyróżniony został przez nagrodę w Wiktorach w kategorii "Odkrycie Roku" oraz w konkursie MediaTorów w kategorii "InicjaTOR".

To tylko potwierdziło, że Kuźniar dobrym dziennikarzem jest. A tak na poważnie, to świeżość, która od niego bije i sposób prowadzenia "Poranka" w TVN24 przypadł mi do gustu. I kropka. Gala Plebiscytu "Czyściochy Roku 2009" zakończona!

Logo plebiscytu wykonał Adrian Dąbrowski.

wtorek, 24 listopada 2009

Zamów płytę za darmo. Lub zapłać, jeśli ruszy Cię sumienie

Wydawnictwo FDM zdecydowało się rozdać płyty artystów z którymi współpracuje. To gest protestu przeciwko polskiemu i światowemu rynkowi muzycznemu. Jeżeli uznasz, że cena 0 zł jest niewłaściwa, możesz zapłacić ile chcesz.

Do tak rozpaczliwej, lecz zarazem odważnej decyzji zmusiła wydawnictwo komercjalizacja i deprecjacja wartości muzyki w Polsce i na świecie.

- Rozdanie całego nakładu nagrań symbolizuje nasze wyzwolone od materializmu podejście do sztuki oraz fakt, iż stawiamy przekazywanie swojej treści fanom muzyki, na pierwszym miejscu.

W czasach, w których nie będąc potentatami w dziedzinie chłamu, nie jesteśmy w stanie liczyć na pomoc od "tych z góry". W czasach, w których wyrazy niezależne, niekomercyjne, wolne od korupcji i układów, są synonimami wyrazów biedne, niezauważalne, słabe i gówniane - czytamy w komunikacie na stronie wydawnictwa FDM.

Akcję "Muzyka bez ceny" poparli członkowie takich zespołów jak: Myslovitz, The Cuffs, Ex-SCHIZMA, Totalsound, Hatifnats, Zerova, New Century Classics czy Popo.

Jako pierwsze do rozdania zostały przeznaczone płyty zespołów New Century Classics, Zerova i Popo. Zamawiać można od dziś na stronie e-sklepu wydawnictwa. Płyty będą również rozdawane na koncertach wyżej wymienionych zespołów. Cena za płyty to okrągłe 0 zł, lecz właściwie możesz zapłacić ile uznasz za stosowne.

Przeczytaj więcej o akcji "Muzyka bez ceny" na stronie wydawnictwa FDM.

środa, 23 września 2009

Maciej Bańcer - dla niego nie ma rzeczy niemożliwych

Dla mistrza świata w trójboju siłowym, Macieja Bańcera, nie istnieją rzeczy niemożliwe. Ubiegły tydzień należał do niego. Przynajmniej w jego rodzinnym mieście, Ostrowcu Świętokrzyskim, mówili i pisali o nim wszyscy.

Przed lekturą wywiadu, zapraszam do zapoznania się z artykułem: Rewelacyjne wieści z Brazylii: Bańcer mistrzem świata! Dowiesz się z niego więcej o dyscyplinie, którą uprawia Maciej oraz o niekwestionowanym sukcesie 18-latka z Ostrowca Świętokrzyskiego.

Bartłomiej Graczak: Na początek składam ci ogromne gratulacje w imieniu wszystkich użytkowników i autorów Wiadomości24.pl oraz z góry wielkie dzięki za poświęcony czas! Jak czujesz się jako najsilniejszy nastolatek na Ziemi?
Maciej Bańcer: - Nie mogę powiedzieć o sobie najsilniejszy nastolatek na Ziemi, bardziej w kategorii do 125 kg w wieku poniżej 18 lat, za gratulacje dziękuję i to ja jestem wdzięczny, że chcesz przeprowadzić ze mną wywiad.

A zatem - jak się czujesz jako najsilniejszy nastolatek w kategorii 125 kg poniżej 18 lat?
- Na pewno szczęśliwy, dlatego, że dałem z siebie wszystko i dumny, że mogłem słuchać Mazurka Dąbrowskiego z najwyższego stopnia podium.

Miałem o to zapytać zdecydowanie później, ale skoro nawiązałeś to powiedz mi, jak to jest. Niewiele jest takich osób, które kiedykolwiek doświadczyły tak niezwykłego uczucia - możliwości słuchania Mazurka na sportowym podium. Czy da się to opisać słowami?
- Szczerze mówiąc nie. Mogę powiedzieć, że była to chwila, dla której warto było włożyć ogromny wysiłek i poświęcenie, aby wyjechać na te zawody. Żałuję tylko, że wszyscy ci, którzy są współodpowiedzialni za ten sukces, nie mogli słuchać go razem ze mną.

Pozwól, że wrócimy do wydarzeń przed mistrzostwami. Mistrzu, jak wyglądały twoje przygotowania do zawodów w Brazylii, ile dni w tygodniu trenowałeś i jak intensywnie?
- Trenowałem trzy razy w tygodniu. Na początku było więcej ćwiczeń pobocznych i więcej serii, a im bliżej zawodów w miarę "wchodzenia" na większe ciężary eliminowałem ćwiczenia dodatkowe pozostawiając same boje, czyli przysiad, wyciskanie i martwy ciąg. Jeżeli chodzi o intensywność była zawsze stuprocentowa, bo gdy czułem, że trening nie będzie zrobiony na maksa, nie było sensu w ogóle go zaczynać. Przyznam się, że zdarzyło mi się zrezygnować z treningu raz czy dwa ze względu na kiepskie samopoczucie. I proszę cię, nie mów do mnie "Mistrzu" - to mnie krępuje.

Na samym początku intensywniejszych treningów, kiedy dowiedziałeś się, że na mistrzostwa świata do Brazylii możesz polecieć, ale musisz wyjazd opłacić z własnej kieszeni, raczej nie wierzyłeś, że uda ci się zebrać takie pieniądze? Skąd zmiana nastawienia?
- To prawda, na początku wydawało mi się mało realne zebranie takich pieniędzy, uparłem się, żeby pojechać. Wspólnie z rodziną zaczęliśmy myśleć do kogo można się zwrócić o pomoc i od razu przeszliśmy od słów do czynów. W pomoc w zbieraniu środków zaangażował się również mój trener, Grzegorz Kępa, moi znajomi, a nawet nauczyciele i personel szkoły. Wraz z czynnocią szukania pieniędzy, rozpocząłem trening. Miałem chwile zwątpienia w to czy się uda, ale dzięki wsparciu najbliższych uwierzyłem i po pewnym czasie nie dopuszczałem już do siebie myśli, że coś pójdzie nie tak. Jak to mówią: "kto nie próbuje ten nie wygrywa".

Dobrze wiemy, że pełne przygotowania to nie tylko trening, ale również odpowiednia dieta. Stare porzekadło mówi, że człowiek staje się tym, co je. Co jadł Maciek Bańcer, żeby mieć obwód uda 80 cm, a w pasie ponad 100 cm?
- To prawda, że przygotowania to nie tylko trening, ale także dieta i regeneracja. W moim przypadku dieta nie jest ułożona pod kątem zwiększania gabarytów, tylko po to, by organizm miał dobrej jakości "paliwo" do dźwigania. Specjalnie się nie ograniczałem. Jeżeli chodzi o ilość jedzenia - jadłem około 6-7 razy dziennie, a jeśli chodzi o produkty, były to: piersi z kurczaka, wołowina, ryż, tuńczyk, płatki owsiane, jajka, warzywa i owoce.

W tej chwili nie możemy chyba pominąć odpowiednich witamin i odżywek? Ile miesięcznie wydawałeś na taki, zapewne bogaty, zestaw?
- Nie liczyłem pieniędzy wydawanych na suplementy. Po co mi niepotrzebny ból głowy? Zestaw moich suplementów to tak naprawdę podstawowe produkty w odrobinę większych ilościach. Monohydrat kreatyny, pełen zestaw aminokwasów, aminokwasy rozgałęzione (BCAA), glutamina, witaminy, minerały i węglowodany.
Maćku, jak wyobrażałeś sobie Brazylię przed wyjazdem, a jaka się ona okazała? Miałeś jakieś ciekawe przygody z tubylcami?
- Nie zobaczyłem zbyt dużo w tym kraju, ponieważ nie w celach turystycznych tam pojechałem. Do czynienia z Brazylijczykami miałem na co dzień w sklepie, hotelu czy podczas zawodów. Z tego co zaobserwowałem, są narodem dużo bardziej uśmiechniętym od nas i nigdzie się nie spieszą, co troszkę denerwowało w niektórych sytuacjach, takich jak stanie w kolejce do kasy w sklepie, gdzie kasjer spokojnie i bez nerwów wykonywał swoją pracę nie zważając na to, czy komuś się spieszy, czy nie. W Brazylii mówią w takich sytuacjach "maniana", co oznacza mniej więcej: "Jeśli czegoś nie zrobiłeś dziś, zrobisz to jutro". Oprócz tego Brazylia, szczególnie dostrzegłem to w Sao Paolo, jest krajem sporych kontrastów: na tle luksusowych hoteli można zobaczyć całe pola zapełnione bezdomnymi, dla których mieszkanie "pod mostem" jest sporym luksusem.

W którym momencie podczas zawodów uwierzyłeś, że złoto jest w zasięgu twojej... siły?
- W drugim podejściu w przysiadach, po zaliczeniu ciężaru 300 kg. Mając zaliczone podejście w siadzie, pomyślałem, że jeżeli w wyciskaniu i w ciągu zrobię to, co na treningu, to będzie dobrze.

Jak na twoje zwycięstwo zareagowała rodzina, znajomi? Jak cię przywitano w szkole?
- Wszyscy zareagowali bardzo radośnie. Zaraz po starcie miałem telefony od mamy, dziadka, mojej dziewczyny, chrzestnego, trenera i masę smsów z gratulacjami od znajomych i reszty rodziny. Później na Okęciu witała mnie mama, chrzestny, dziewczyna, trener i mój przyjaciel, Damian Denkowski. W szkole byłem całkowicie zaskoczony, ponieważ na początku zostałem przywitany kwiatami od pań z sekretariatu i pani księgowej, a to był dopiero początek. Później koleżanki mojej dziewczyny przywitały mnie humorystycznym napisem "Witomy Miszczu", do tego były balony i plakat. Następnie wszyscy uczniowie, nauczyciele wraz z dyrekcją i personel szkoły przywitali mnie na apelu zorganizowanym specjalnie na tę okazję. Po apelu moja klasa wraz z wychowawczynią po raz kolejny zaskoczyła mnie wnosząc do sali tort z napisem "Maćku, gratulujemy". Byłem w głębokim szoku, ponieważ nie spodziewałem się przywitania na taką skalę, ale po pysznym torcie kolega z klasy powiedział, że to jeszcze nie koniec i na przerwie wręczył mi szampana (oczywiście bezalkoholowego) i powiedział: "To teraz zrób tak, jak po wyścigach Formuły 1". W tym dniu miałem zdecydowanie dużo wrażeń i długo nie mogłem się w tym wszystkim odnaleźć.

Pewnie i media zainteresowały się twoim sukcesem?
- Tak, pierwszy wiedział pan Darek Kisiel z Gazety Ostrowieckiej, który już w poniedziałkowej gazecie umieścił artykuł na mój temat, mimo że mnie nie było jeszcze w Polsce. Udzielałem także wywiadów dla lokalnej telewizji, Gazety Ostrowieckiej, Echa Ostrowieckiego, Wiadomości Świętokrzyskich, no i teraz dla serwisu Wiadomości24.pl. Brzmi to może niezbyt skromnie, ale dla mnie to naprawdę sukces, że tyle osób interesuje się tym, co zrobiłem i chcą o tym rozmawiać.

Jak myślisz, czy ten sukces jest początkiem czegoś wielkiego, kariery a'la Pudzian?
- Nie jesteś pierwszy, który o to pyta. Strong Man to zupełnie coś innego niż trójbój siłowy. Mimo że i jedno i drugie wiąże się z dźwiganiem, to trening obu dyscyplin różni się. Co do Strong Man nie mówię nie, możliwe, że kiedyś spróbuję, ale na pewno będzie to poprzedzone odpowiednim przygotowaniem. Na razie jednak pozostanę przy trójboju.

Mam nadzieję, że jestem pierwszy, który o to pyta: Czy to prawa, że w ostrowieckiej galerii handlowej nie ma na ciebie rozmiarów ubrań?
- Tak, jesteś pierwszy i bardzo się czepiłeś tego tematu. To prawda, ale to problem nie tylko mój, ale większości chłopaków ćwiczących na siłowni.

Już myślałem, że brak mi oryginalności. :) Maćku, gdybyś miał władzę ministra sportu, Mirosława Drzewieckiego, co zmieniłbyś w polskim sporcie?
- Nie będę mówił, co by było gdyby. Jeżeli będę miał, będę zmieniał, póki co nie mam.

W takim razie, odpowiedz na bazie twoich doświadczeń. Co mogłoby być lepsze w systemie np. dofinansowań, bądź ukierunkowania na pewne dyscypliny sportu?
- Sądzę, że powinien być swego rodzaju taryfikator. Mianowicie te dyscypliny, które przynoszą najwięcej sukcesów polskiemu sportowi, powinny być najbardziej nagradzane. A jak jest, każdy widzi. Poza sportem zawodowym myślę, że trzeba postawić na budowę większej ilości obiektów sportowych, i nie mówię tu tylko o boiskach do gry w piłkę nożną czy koszykówkę, ale trzeba poszerzać te horyzonty tak, aby młody człowiek miał większy wybór dyscyplin, w których mógłby spróbować swoich sił.

Życzymy tym młodym sportowcom przynajmniej choć trochę podobnych sił do twoich. Maćku, na koniec poruszymy najczęstszy temat rozmów przyszłorocznych maturzystów, czyli również twój. Matura. I standardowe dwa pytania: co zdajesz, gdzie lecisz?
- Chciałbym zdawać wiedzę o społeczeństwie na poziomie rozszerzonym, oczywiście oprócz języka polskiego, angielskiego (również na poziomie rozszerzonym) i matematyki. Marzą mi się studia na AWF w Krakowie na kierunku fizjoterapia lub wychowanie fizyczne oraz resocjalizacja, bądź psychologia.

Z takim tytułem powinni witać cię w murach AWF-u równie gorąco, jak w twojej szkole w poprzednią środę. Maćku, dziękuję za wyczerpujące wypowiedzi i życzę dalszych sukcesów w sporcie, ale i powodzenia w życiu codziennym!

Również dziękuję za rozmowę. I korzystając z okazji, chciałbym podziękować firmom, które umożliwiły mi wyjazd na te zawody: Przedsiębiorstwo Usług Kolejowych "Train", Delko Otto, Unisped Service, Publima, Adax ZPH, Wólczanka Production 3. Dziękuje również starostwu powiatowemu w Ostrowcu Świętokrzyskim. Dziękuję także osobom, bez których nie byłbym tym, kim jestem teraz - dziękuję mamie - Monice Barańskiej, dziadkowi - Waldemarowi Barańskiemu, chrzestnemu - Krzysztofowi Barańskiemu oraz całej mojej rodzinie za wsparcie podczas tych przygotowań. Mojej dziewczynie Martynie, moim przyjaciołom Wiktorowi Królowi, Damianowi Denkowskiemu i Adrianowi Bajorowi. Trenerowi Grzegorzowi Kępie. Kolegom z klubu Black&White Ostrowiec Świętokrzyski, którzy pomagali mi w treningu i asekurowali mnie przy podejściach. Mojej klasie III A, pani wychowawczyni, nauczycielom i personelowi Liceum Ogólnokształcącego nr III im. Władysława Broniewskiego w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz wszystkim tym, których nie wymieniłem, za co z góry przepraszam, a byli ze mną podczas tych przygotowań.

poniedziałek, 14 września 2009

Rewelacyjne wieści z Brazylii: Bańcer Mistrzem Świata!

Przyszłoroczny maturzysta, Maciej Bańcer, na mistrzostwach w brazylijskiej miejscowości Ribeirao Preto uzyskał tytuł Mistrza Świata w trójboju siłowym! Pierwsze miejsce na podium zapewnił sobie podnosząc ciężar o łącznej wadze 760 kg!

Do Sao Paulo na Mistrzostwa Świata Juniorów i Subjuniorów w Trójboju Siłowym (IPF World Junior's & Subjunior's Championships) poleciało trzech reprezentantów Polski: Daniel Miller, Daniel Grabowski oraz Maciej Bańcer. Zarówno Grabowski, jak i Miller, uplasowali się w swojej kategorii na trzeciej pozycji. Jedynie Maciej, którego kariera sportowa zapowiada się niezwykle imponująco, zajął najwyższe miejsce na pudle.

Przypominamy, że trójbój siłowy składa się z trzech konkurencji: przysiad ze sztangą na barkach, wyciskanie sztangi leżąc oraz martwy ciąg (podnoszenie sztangi z ziemi do wyprostu ciała).

Zwycięzcą kategorii do 82,5 kg, w której startował Daniel Miller, został Rosjanin, Inzarkin Dmitry (wynik 862,5kg). Polakowi zabrakło do pierwszego miejsca zaledwie 5 kg, więc walka o złoty medal była zacięta. Z kolei Daniel Grabowski, który brał udział w zawodach w kat. +125kg podniósł 999 kg. W tej grupie najlepszym okazał się Andrey Konovalov z Rosji, który uzyskał wynik 1065 kg. Drugą lokatę zajął Ukrainiec, Volodymyr Svistunov, z wynikiem 1000 kg. Obaj reprezentacji Polski startowali jako juniorzy.

Półtora roku temu, kiedy pisaliśmy o pierwszych sukcesach Macieja, rezultat, który dał mu wtedy wicemistrzostwo Polski wynosił 555 kg. W ciągu tych wszystkich miesięcy Maciek podejmował mordercze zmagania ze swoim ciałem, by dzięki ciężkim treningom uzyskać w niedzielę w Ribeirao Preto wynik o 205 kg lepszy. Na drugim miejscu w kategorii do 125 kg uplasował się Trevino Joe ze Stanów Zjednoczonych z wynikiem 715 kg. Trzeci był Guapulema Carlos z Ekwadoru z rezultatem 520 kg.

Wartym odnotowania jest fakt, że pieniądze na wyjazd Maciek musiał zdobyć sam. Z pomocą wyszły ostrowieckie firmy, które ochoczo wspomogły finansowo naszego Mistrza. Bardzo cenną pomoc ofiarowała hurtownia mięs "Publima", która miesięcznie przekazywała Maćkowi ponad 10 kg drobiu i innych przetworów mięsnych, jakże ważnych dla wysokobiałkowej diety. Kiedy tylko Maciek wróci z Brazylii, wiadomości24.pl postarają się przeprowadzić wywiad z Mistrzem Świata w Trójboju Siłowym w kat. do 125 kg.

Zobacz pełne wyniki TUTAJ.