środa, 9 kwietnia 2008

Młody ostrowczanin wicemistrzem Polski w trójboju siłowym

W dniach 4-6 kwietnia zawodnicy reprezentujący ostrowiecki klub „Black & White” próbowali swoich sił na Mistrzostwach Polski Juniorów w Trójboju Siłowym organizowanych w Białymstoku. Maciek Bańcer, 16-letni członek zespołu, został wicemistrzem Polski w kategorii do lat 20.
W mistrzostwach organizowanych przez UKS "Osiedla Bacieczki" w Białymstoku wzięło udział trzech zawodników z Ostrowca Świętokrzyskiego: Maciej Bańcer, Adrian Bajor oraz Adrian Graczak. Trenerem oraz opiekunem podczas zawodów był właściciel klubu Black & White, Grzegorz Kępa.

Młodszy nie znaczy gorszy

Najmłodszy z zawodników, Maciek Bańcer, członek kadry narodowej, miał w Białymstoku najlepszy wynik spośród całej trójki ostrowieckich trójboistów. Mimo młodego wieku można powiedzieć, że jest weteranem w swojej konkurencji. W grudniu został mistrzem Polski w kategorii do lat 18 (kat.
wag do 110 kg).

Trójbój siłowy składa się z trzech konkurencji: przysiad ze sztangą na barkach, wyciskanie sztangi leżąc oraz martwy ciąg (podnoszenie sztangi z ziemi do wyprostu ciała). Maciej Bańcer w tych konkurencjach uzyskał odpowiednio: 205 kg, 135 kg (w koszulce do wyciskania) i 215 kg. Łącznie podniósł 555 kg, co jest jego życiowym rekordem. Wynik ten zapewnił Maćkowi II lokatę w kategorii 110 kg do lat 20 oraz V miejsce w kat. do lat 23. Trzeba tutaj nadmienić, że był on najmłodszym zawodnikiem w swojej kategorii wagowej.

- Cykl przygotowawczy do tych zawodów trwał około 10 tygodni. Jednak moje przygotowania zostały przerwane problemami zdrowotnymi, co wiązało się z dwutygodniową przerwą w treningach. Potem trener zmodyfikował mój plan treningowy, co dało bardzo pozytywny efekt i byłem przygotowany do zawodów mimo przerwy - powiedział wicemistrz Polski w trójboju siłowym. - Wyniku się nie spodziewałem. Wiedziałem, że będą zawodnicy dużo starsi ode mnie, co się przeważnie wiąże z wyższymi wynikami. Zrobiłem tyle, na ile było mnie stać - powiedział Wiadomościom24.pl członek kadry narodowej.

Już w czerwcu w Doniecku odbędą się Mistrzostwa Europy w Trójboju Siłowym. Maciek ma bardzo duże szanse, aby w nich wystartować. - Żeby pojechać na Mistrzostwa Europy trzeba zostać zakwalifikowanym przez Polski Związek Kulturystyki Fitness i Trójboju Siłowego. Nie wiem czy mój wynik będzie wystarczający, aby mierzyć się na arenie europejskiej. Jeżeli nie pojadę w tym roku, będę się starał podwyższyć mój wynik na tyle, ile to będzie możliwe i walczyć o kwalifikacje za rok - dodaje Maciej.

Udany debiut Graczaka i potknięcie Bajora

Adrian Graczak ma 20 lat i ćwiczy w klubie Black & White dopiero rok, jednak już uzyskuje bardzo dobre wyniki. W zawodach powiatowych zajął I miejsce w wyciskaniu na klatkę leżąc. Mistrzostwa Polski w Białymstoku były dla niego pierwszymi zawodami na tak wysokim szczeblu oraz pierwszymi w trójboju siłowym. Podnosząc w przysiadzie 170 kg, wyciskając 130 kg na klatkę oraz podnosząc 190 kg w martwym ciągu, Adrian zapewnił sobie IV miejsce w kategorii wagowej 110 kg do lat 20. - Jestem zadowolony z wyniku, ponieważ potwierdziłem swoje możliwości. Z chęcią wezmę udział w kolejnych zawodach, gdzie mam nadzieję pokażę się z lepszej strony. Startuje w takich zawodach, bo lubię adrenalinę, rywalizację. Lubię atmosferę w klubie, a każde zawody są dla mnie ciekawym przeżyciem - powiedział Wiadomościom24.pl Graczak.

5 kwietnia z pewnością nie był udanym dniem dla Adriana Bajora (kat. wag. 82,5). Adrian zaliczył najpierw 140 kg w przysiadzie, potem założył specjalne bandaże na kolana chcąc podwyższyć wynik. Popełnił jednak błędy techniczne i nie zaliczył pozostałych podejść. W wyciskaniu leżąc również nie udało mu się zaliczyć żadnego podejścia i niestety nie został sklasyfikowany w dalszych zawodach. Miejmy nadzieję, że kolejne występy będą dla Adriana równie udane jak kolegów z drużyny.

Więcej informacji o klubie Black & White na stronie www.

Habakuk i kobranocka zagrają podczas Dni Ostrowca

W minionym tygodniu Miejskie Centrum Kultury wraz z Urzędem Miasta odkryli tajemnicę jaką skrywali przed mieszkańcami miasta.
Odpowiedzieli na najczęściej zadawane pytanie przez spragnionych muzyki ostrowieckich fanów. Habakuk i Kobranocka (jak dla mnie bomba) zagrają w Ostrowcu pod koniec maja na Dniach Ostrowca!

Podczas tej, trwającej od tego roku aż dwa tygodnie, imprezie zagrają również Fiesta Loca, Pectus, wystąpi Edi Ann oraz bracia Cugowscy. Całość tegorocznych Dni Ostrowca uzupełnią liczne wystawy, rozgrywki sportowe, piknik archeologiczny, a nawet…noc horrorów w kinie „Etiuda”.

Ciekawe jak zaprezentują się dwa zespoły, które mnie osobiście interesują najbardziej.
Muzykę tworzoną przez zespół Habakuk możecie ściągnąć ze strony mp3.wp.pl. Kawałki Kobranocki możecie przesłuchać na youtube. Kto by pomyślał, że piosenka "Kocham Cię jak Irlandię" stanie się odzwierciedleniem rzeczywistości.. dla co poniektórych. :)

sobota, 5 kwietnia 2008

Potwierdził się przeciek. Paulina Kowalczyk bez miliona

Studentka Politechniki Warszawskiej na Wydziale Architektury zrezygnowała z gry i odpowiedzi na pytanie za milion złotych w teleturnieju "Milionerzy" emitowanym w stacji TVN. Gdy do wyboru zostały tylko dwie odpowiedzi, Paulina podziękowała za grę i wyszła ze studia z czekiem na 500 tys. złotych

Odcinek, w którym Paulina Kowalczyk przeszła jak burza przez jedenaście pytań, został wyemitowany w ubiegły weekend. Przed dwunastym, ostatnim pytaniem, do wykorzystania miała dwa koła ratunkowe - "50:50" oraz "pytanie do publiczności". "Telefon do przyjaciela" wykorzystała przy pytaniu o piłkarski pseudonim Ricarda Izecsona dos Santosa Leite. Paulinie pomógł jej chłopak.

W wyemitowanym dzisiaj programie Paulina usłyszała pytanie: "Kto jest mistrzem tego samego oręża, w jakim specjalizowała się mitologiczna Artemida." Po wykorzystaniu pomocy w postaci kół ratunkowych zostały tylko dwie odpowiedzi - "Zorro" oraz "Legolas". Na odpowiedź "Zorro" odpowiedziało 22 proc. obecnej w studiu publiczności. Na Legolasa głosowała prawię połowa widowni. Paulina nie była pewna odpowiedzi i zrezygnowała z gry o milion. Wróciła do domu z czekiem na 500 tys. złotych.

Potwierdził się przeciek, o którym pisał Seweryn Lipoński w swoim artykule "Dziś pytanie za milion, Press zepsuł niespodziankę?". Program, rzecz jasna, nie jest emitowany na żywo i najbliżsi Pauliny wiedzieli na jaką sumę wypisał czek prowadzący program Hubert Urbański.

Od początku programu "Milionerzy" w Polsce, czyli od roku 1999, nikt jeszcze nie wygrał głównej nagrody, jaką jest milion. Miejmy nadzieję, że niedługo znajdzie się osoba, która rozbije TVN-owski bank.

środa, 2 kwietnia 2008

Polscy robotnicy towartem eksportowym dla Holandii

Polscy robotnicy stali się najbardziej eksportowaną siłą roboczą w Europie. I chyba nic nie zanosi, aby cokolwiek miało się zmienić. Niecały tydzień temu premier Holandii Jan Peter Balkenende (na zdjęciu) powiedział - We kunnen niet zonder de Polen - co oznacza mniej więcej - Nie możemy się obyć bez Polaków. Podczas wizyty w Polsce Belkenende powiedział, że rozumie nasze kłopoty, rozumie, że potrzebujemy tych, którzy wyjechali do innych krajów, również do Holandii, pracować za większą kasę. Ale.. Holendrzy też ich potrzebują. Powiedział, że w Holandii brakuje 100 tys. robotników, których w Polsce dotychczas nie brakowało.

My teraz pojedziemy i pomożemy Holendrom, bo przecież kasę dają, nie to, co tutaj... A i chętni na pewno się znajdą.
Polska pozostanie w błocie jakim paprze się już od dawna. Kto nam zbuduje stadiony na zbliżające się wielkimi krokami Euro 2012? Armia Chińczyków, Pakistańczyków i Kazachów? No tak, przecież musimy otworzyć się dla innych narodowości..

poniedziałek, 24 marca 2008

Wspomóż akcję "Wolny Tybet"!

Chcesz wspomóc akcję wolny Tybet? Oprócz zamieszczenia bannera, z oficjalnego bloga akcji, na swojej stronie lub blogu, możesz również zbojkotować igrzyska. Jak?

Zgodnie z tym, co zaproponował Dominik Kaznowski, możesz:

- Nie oglądać transmisji z olimpiady w telewizji – to może zrobić każdy z nas i namówić swoich znajomych.
- Nie relacjonować przebiegu olimpiady – to prosty sposób na bojkot Chin przez media.
- Nie kupować produktów sponsorów olimpiady.

Ten protest może być najbardziej dotkliwy – uderza zarówno w machinę propagandową reżimu jaki i w finansowanie olimpiady. Sponsorzy na pewno nie będą zadowoleni.
Więc jeśli tak naprawdę chodzi o sport, rywalizację i medale – to nich Ci sportowcy tam sobie biegają, skaczą i pływają.
Pytanie tylko, czy nam Polakom starczy jaj, aby to zrobić. Czy z napełnionym już brzuchem sięgniemy po pilota czy nie. I czy nasze media mają jeszcze jakąś misję i uczciwość?

Przyłącz się i namów innych – wklej powyższy znaczek na swoją stronę i napisz o tym. Niech wieść się niesie.

Zatem, do dzieła!


piątek, 21 marca 2008

Pokaż nam swoje biurko, a powiemy ci kim jesteś!

Prezentuje przed wami kolekcję zdjęć... biurek dziennikarzy serwisu Wiadomości24.pl! Na jednych czysto aż lśni, z kolei na innych trudno cokolwiek znaleźć. Zobacz i oceń miejsca pracy dziennikarzy obywatelskich!


Zobacz więcej zdjęć w serwisie wiadomości24.pl

wtorek, 18 marca 2008

Wolność Tybetu! Nie dla igrzysk w Chinach!

Zgodnie z prośbą blogerów Salon24.pl oraz Edwina Bendyka, publikuję tekst apelu związanego z wydarzeniami w Tybecie:

National museum of China 2008 countdown clockW Tybecie znów się leje krew. Chińskie oddziały rządowe strzelają do ludzi. Znów przypomniano nam o brutalnej i wieloletniej kolonizacji Tybetu przez komunistyczne Chiny. Zapewne w natłoku tysięcy nowych faktów już za kilka dni świat zapomni o tych ludziach i wydarzeniach. Sprawa wolności Tybetu i łamania prawa człowieka w Chinach wróci na półkę spraw godnych i przegranych. Nie pozwólmy na to. Zwłaszcza dziś, na kilka miesięcy przez organizowanymi hucznie przez komunistyczne Chiny Igrzyskami Olimpijskimi.

Idea olimpijska to idea ludzi wolnych, idea pokoju a nie zniewolenia. Byłoby wielką niesprawiedliwością, gdyby ogrom nieszczęścia ofiar komunistycznego reżimu został zasłonięty olimpijskim sztandarem. Dlatego namawiamy ludzi mediów, narodowe komitety olimpijskie, samych sportowców, by nie zapominali o grzechach ich organizatorów. By także tam, w Chinach, biorąc udział w igrzyskach i relacjonując je głośno o tym mówili. Prosimy sportowców, by podczas każdej konferencji prasowej, każdego wywiadu przed i w trakcie Igrzysk wypowiedzieli choć jedno zdanie na temat łamania praw człowieka w Chinach. Apelujemy do dziennikarzy, internautów, kibiców: naciskajcie na swoich ulubieńców, na sportowców, by mówili o tym. Jedno zdanie, jedno słowo o tym, że w Chinach łamane są prawa człowieka. Na każdej konferencji prasowej.

Publikujcie ten tekst na swoich blogach, w swoich gazetach, stacjach radiowych i telewizyjnych. Albo podpiszcie się pod naszym apelem na tym blogu. Namawiajcie do tego swoich przyjaciół.

Blogerzy Salon24.pl:

Sławomir Sierakowski "Krytyka Polityczna”
Edwin Bendyk “Polityka”
Ernest Skalski
Paweł Wroński “Gazeta Wyborcza”
Wojciech Sadurski
Igor Janke “Rzeczpospolia”
Bogdan Chrabota “Polsat”
Kataryna
Jan Wróbel “Dziennik”
Jan Pospieszalski TVP
Tomasz Sakiewicz “Gazeta Polska”



poniedziałek, 17 marca 2008

Wystawa zdjęć w MCK'u

15 marca o godzinie 18., w Miejskim Centrum Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim, odbył się wernisaż z okazji IV Dorocznej Wystawy oraz pięciolecia istnienia Fotoklubu Galeria MCK. Wystawiono prace 48 fotografów. Zobacz zdjęcia z wernisażu.

Zobacz więcej zdjęć w serwisie wiadomości24.pl

niedziela, 16 marca 2008

Niezwykły dowód potęgi ludzkich możliwości

Jean-Dominique Bauby, redaktor naczelny francuskiej gazety Elle, po wylewie został sparaliżowany od stóp do głów, nie mógł też mówić. Pomimo to napisał wspaniałą książkę pt "Skafander i motyl", która poruszyła światem. Jak tego dokonał?

Piątek 8 grudnia 1995 roku. Paryż. Jean-Dominique wybrał się do mieszkania swojej żony i dzieci, z którymi już nie mieszkał. Zabrał syna na przejażdżkę samochodową. Po kilkunastu minutach podróży Jean czuje się coraz gorzej. W pewnym momencie zatrzymuje samochód i mdleje. Teofil, jego syn, biegnie po pomoc do najbliższego domku. Krew Jean'a dostaje się do mózgu.

Dziennikarz obudził się miesiąc po wypadku. Dotychczasowy redaktor Elle, który czerpał z życia garściami, znajduje się w szpitalu w Berck. Nie może się poruszać, nie może mówić, nie może jeść. Widzi wszystko, czuje i ma świadomość. Nie rozumie, dlaczego znajduje się w tym miejscu. Dopiero po jakimś czasie dowiaduje się, co się z nim dzieje. Dowiaduje się, że zapadł w syndrom zamknięcia (ang. locked in syndrome). Bardzo poważny i rzadki przypadek.

Jean potrafi mrugać tylko powieką lewego oka, costaje się jego sposobem komunikacji z innymi. Claude Mendibil, według Bauby'ego najcierpliwsza kobieta pod słońcem, opracowała elementarny system "ESA...". Kolejność liter w tym "alfabecie" uwarunkowana jest częstotliwością ich wypowiadania w języku francuskim, co ułatwia i przyśpiesza komunikację. Sposób jest prosty. Claude czyta powoli "ESA..." patrząc w oczy (a właściwie oko, bo drugie, prawe, zaszyto, ponieważ ciało dziennikarza nie wydziela śluzu nawilżającego soczewkę) Jeana. Ten z kolei, mruga okiem na odpowiedniej literze. Tak w wyniku żmudnej pracy powstają wyrazy, zdania i strony książki, w której autor opowiada o niezwykłym życiu w zamknięciu. Jego pamięć i wyobraźnia są takie same jak przed wypadkiem, zatem Bauby wspomina cudowne chwile swojego życia, docenia jego piękno zarówno przed feralnym dniem jak i teraz, kiedy wszystko jest inne, kiedy wszystko ma większą wartość. Kiedy wyprawa na plażę jest cudownym przeżyciem. Oprócz wspomnień, Bauby marzy o lepszym życiu, pragnie, aby jego dzieci wyrosły na mądrych ludzi. Gdy jest głodny wyobraża sobie wykwintne dania. W myślach podróżuje i rozmawia z ludźmi. Gdy niezdarny lekarz wyłączył mu telewizor w trakcie meczu, przeklina go w myślach. Tak z miesiąca na miesiąc, przy ogromnej pomocy ochotników, głównie wspomnianej Claude, którzy zapisują "słowa" Jeana, przybywają kolejne zapisane strony.

Odpowiedź na list zajmuje mu kilkanaście godzin, rozmowa telefoniczna również jest dla niego wielką pracą. Jednak nie poddaje się. Książka jest tego wspaniałym przykładem. Napisał książkę o losie, o życiu, o ludzkiej wytrzymałości i odwadze. "O stosunku ciała do duszy, o stosunku myślenia i odczuwania do własnej cielesności."

- Jest to głęboko poruszający zapis refleksji człowieka nagle odciętego od życia, który odchodzi powoli, lecz nieuchronnie. Przewartościowuje to, co przeżył, docenia to, co stracił, czujnie bada tętno swojej zamierającej pamięci - powiedziała o książce Magda Rozmarynowska, recenzentka "Gazety Wyborczej". Z kolei Małgorzata Baranowska z "Tygodnika Powszechnego" tak oto zrecenzowała powieść: - Wśród tej przerażającej przygody uwięzienia w ciele nagle - wraz z autorem - orientujemy się, że "ja", osobowość, rzeczywistość życia to coś pozacielesnego, że jej ciągłością jest pamięć i wyobraźnia.

Spisanie każdego mrugnięcia zajęło Jean'owi i Claude 14 miesięcy. Bauby zmarł 3 dni przed ukazaniem się powieści (12 marca 1997 roku), która okazała się światowym bestsellerem. W Polsce powieść pojawiła się na początku tego roku.

Recenzja ukazała się również w serwisie wiadomości24.pl

środa, 12 marca 2008

Depresja ujarzmiona przez techników

1/4 powierzchni Holandii to tereny położone pod poziomem morza - depresja. Najniżej położony punkt w Niderlandach znajduje się w Zuidplaspolder. Depresja w tym miejscu wynosi 6,7 metrów poniżej Normalnego Poziomu Amsterdamskiego (NAP) – przyjęty na stałe w Niderlandach poziom morza. Holendrzy od XIII wieku walczyli z morzem, zamykając zalane wodą fragmenty lądu, a następnie osuszając je przy pomocy wiatraków. Tereny takie nazywamy polderami.

W roku 1953 sztorm na Morzu Północnym oraz obfite opady deszczu doprowadziły do ogromnej powodzi. Wody zalały prowincję Zeeland, część Brabancji i cześć Południowej Holandii. Takie miasta jak Midelburg, Vlissingen, Goes, Westkapelle zostały pokryte wodą. W wyniku tej katastrofy zginęło ponad 1800 ludzi.

Do tej pory zbudowano wiele wałów przeciwpowodziowych oraz udoskonalono proces osuszania terenów podmokłych i zalanych. Jednak ryzyko powodzi na terenach depresyjnych istnieje przy każdym większym opadzie deszczu.

Poniżej prezentuje wał przeciwpowodziowy w Westkapelle (depresja około 0,5 m) oraz widok na miasto: