piątek, 17 kwietnia 2009
Dzień Przedsiębiorczości w TELKONECIE
czwartek, 16 kwietnia 2009
Przymusowa żałoba narodowa. Video
Film godny polecenia. Martin Lechowicz zawarł wszystko na temat żałoby narodowej w jednej piosence. Gratuluję.
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
Ostrowieccy szczypiorniści nie zwalniają
Już miesiąc po założeniu klubu odbył się pierwszy sparing z Sokół Końskie. Po ponad pół roku wzmożonych treningów i licznych sparingach (m.in. z: Sokół Końskie, Delta Radom - 2 razy, Stal Mielec, Polonica Kielce oraz dwukrotnie z młodzieżową reprezentacją woj. świętokrzyskiego) zespół się zgrywa i zdobywa doświadczenie. Dotychczasowy udokumentowany sukces to 3. miejsce w Turnieju o Puchar Burmistrza Miasta i Gminy Końskie. Priorytetem klubu jest obecnie jak najlepsze przygotowanie się do startu w lidze, w której rozpoczną swoje występy już tej jesieni.
Po ostatnim meczu z rezerwami Stali Mielec, która uległa drużynie z Ostrowca 37 do 33, nadszedł czas na drużynę rezerw, uplasowanej najwyżej w tabeli I ligi, Vive Kielce. Spotkanie odbędzie się w najbliższą środę o godz. 19 w hali Zespołu Szkół nr 2 (popularna "Budowlanka") w Ostrowcu Świętokrzyskim.
W ostatnim sparingu z rezerwami Stali, KSZO zagrało w składzie: Tomasz Chmielewski, Tomasz Radowiecki, Sławomir Kuc, Karol Szewczyk, Karol Pałkiewicz, Paweł Mirecki, Sławomir Suska, Emil Szczych, Adam Gajewski, Sebastian Szczych, Maciej Cukierski, Radosław Rogaliński, Paweł Ślusarczyk, Bartek Serwin, Bartek Wojdan.
niedziela, 5 kwietnia 2009
Młodzi Francuzi pokażą w Ostrowcu pięć twarzy Antygony
13 kwietnia o godz. 18, francuska grupa teatralna wystąpi w Ostrowcu Św., w ramach artystycznej wymiany francusko-polskiej organizowanej przez Liceum Ogólnokształcące nr III im. Wł. Broniewskiego.
Autorami spektaklu teatralnego, który odbędzie się w sali widowiskowej kina "Etiuda" w Ostrowcu, jest francuskie Stowarzyszenie Przyjaciół Muzyki i Teatru w Albertville. Młodzi francuscy aktorzy (od 13. do 17. roku życia) przedstawią spektakl pod tytułem "Pod prąd. 5 twarzy Antygony" (z franc. Vent Debout. 5 visages d’Antigone)."Pięć twarzy Antygony" to opowieść o losach pięciu niezwykłych kobiet, które miały istotny wpływ na swoją epokę. Françoise Giroud (dziennikarka, obrończyni praw kobiet), Simone de Beauvoir (pisarka), Lucie Aubrac (jedna z założycieli francuskiego ruchu oporu), Sonia Rykiel (kreatorka mody) oraz anonimowa bohaterka I wojny światowej to prawdziwe „Antygony” XX wieku – kobiety niepokonane, które mimo wielu przeciwności losu, skutecznie walczyły o równe prawa kobiet i mężczyzn oraz o zmianę wizerunku kobiety w społeczeństwie.
Reżyserem spektaklu jest Oliver Quenard, zaś oprawą muzyczną zajęli się Christiane Tartarat i Nicolas Dornier. Libretto - Claude Bouverresse. Wstęp na przedstawienie jest darmowy.
Młodzi Francuzi przyjadą do Polski na pięć dni, podczas których przedstawią spektakl, zwiedzą Kraków oraz Kurozwęki. Kontynuacją tematu równouprawnień kobiet i mężczyzn będzie debata polsko-francuska na temat miejsca kobiety we współczesnym świecie. Grupa francuskiej młodzieży wyjeżdża z Polski 16 kwietnia, a młodzież z ostrowieckiego liceum wyjedzie do Francji ze swoim przedstawieniem już 20 kwietnia.
czwartek, 26 marca 2009
Bash.org.pl zamknięty i... po chwili otwarty
Strona Bash.org.pl to odpowiednik amerykańskiej strony Bash.org. Na stronie tej zamieszczone są śmieszne cytaty, niebanalne rozmowy i opisy przekomicznych sytuacji. Pierwszy cytat pojawił się na popularnym Bash'u 15 sierpnia 2004 roku. Datę ta uznaje się za początek istnienia strony. Przez pięć lat serwis zyskał rzesze fanów. Dzisiaj zakończył swoje istnienie. I po dwóch godzinach... wrócił w czeluści internetu z nowym oprogramowaniem i nowym adresem: beta.bash.org.plNa dzień dzisiejszy do bazy serwisu przyjęto zaledwie 1,4 proc. nadesłanych przez internautów cytatów, co niewątpliwie stanowi o jakości serwisu. Według danych Alexa Internet z 14 kwietnia 2008, bash.org.pl był na 73. pozycji najchętniej odwiedzanych stron w Polsce.
Jak informują twórcy serwisu zamknięcie było spowodowane "przenosinami serwisu, aktualizacją oprogramowania a także naszym dobrym humorem dzisiejszego dnia."
Projekt "Urinelle", czyli obyczajowa rewolucja?
Paweł Stania, 27-letni absolwent Politechniki Opolskiej, promuje w Polsce nowy produkt pod nazwą Urinelle. - Od znajomego dostałem link do tzw. "śmiesznego filmiku". Nie potraktowałem jej jednak jako dowcip - mówi Stania. Paweł chce zostać milionerem i swoje zmagania opisuje na blogu. - Ideą założenia bloga było przedstawienie swoich pomysłów światu. To miało dać mi motywację oraz rzetelną krytykę, co warto robić, a co nie - wyjaśnia.
Urinelle (zobacz aukcje na allegro) to produkt z Holandii - jednorazowe lejki umożliwiające każdej kobiecie oddawanie moczu w pozycji stojącej, co najbardziej przydaje się w publicznych toaletach.
Zmienia on przyzwyczajenia kobiet. - W pierwszej chwili wywołuje śmiech i jest tematem żartów, ale po zastanowieniu, każda dziewczyna pomyśli: "Kurcze, coś w tym jest!", bo pewnie nieraz zdarzyło jej się z obrzydzeniem patrzeć na brudną toaletę - mówi 18-letnia Luiza z Ostrowca Świętokrzyskiego. - Koleżanki po powrocie z krajów, które nie grzeszą czystością idą do ginekologa, by się przebadać. Więc może lepiej się przełamać? - zastanawia się Beata z Suwałk.wtorek, 17 marca 2009
Skarfest, czyli wynurzenia z muzycznej kartoteki
Pięć zespołów, tysiące fanów, morze piwa i niezapomniane przeżycie – jednym słowem „Skarfest”. Pomimo że minęło już dwa lata, „Skarfest” nadal jest koncertem „naj” w mojej skromnej muzycznej kartotece.
Z Ostrowca Świętokrzyskiego jedyne połączenie kolejowe prowadzi do Skarżyska-Kamiennej.Właśnie do tej miejscowości 1 września 2007 roku zjechali się entuzjaści muzyki z całej Polski. Kusząca cena biletów i niezwykle interesująca obsada zespołów (5 x H = Hurt, Happysad, Hey, Hunter, Habakuk) spowodowały, że na koncert ten wybrałem się również ja, a ze mną chmara znajomych. Po króciutkiej podróży szynobusem, a później pieszo, dotarliśmy przed stadion piłkarski „Staru” Starachowice. Musieliśmy jednak sporo poczekać, aż nadejdzie godzina wpuszczania osób na jego teren. Czas ten niektórzy wykorzystali na porządne dotlenienie się, inni na jeszcze porządniejsze uzupełnienie braków napojów.
Wreszcie wcisnęliśmy się na stadion. Na pierwszy ogień poszedł zespół Hurt. Nie trzeba było nikogo zachęcać do zabawy, przecież po to tutaj jesteśmy! Było trochę przed godziną piętnastą (sic!), kiedy przed sceną tańczyło już jakieś półtora tysiąca osób. Po Hurcie nadszedł czas na kapelę, dzięki której ta cała impreza miała miejsce – Happysad. Oni również zagrali półtoragodzinny koncert. Kto zna ten zespół, ten wie, że nie jest łatwo tańczyć przy ich muzyce, ale za to teksty łatwo wpadają w ucho! Nadszedł czas na reggae w wykonaniu Habakuka. Ekipa przekazała wszystkim słuchającym porządnego kopa pozytywnej energii. Dopiero teraz zauważyliśmy, że piaskowe podłoże, na którym wywijaliśmy, nie jest dobre do tańca. Gdy w rytmach reggae masa ludzi zaczęła tańczyć, w powietrze wzniósł się piaskowy pył. W tym tumulcie spocone ciała tańczących pokrył piach. Zabawa jednak nie została w żadnym momencie przerwana, a nawet bawiono się jeszcze energicznej. Na scenie bowiem pojawił się Hunter ze swoim mocnym brzmieniem.Zrobiło się ciemnej i już nikt nie zwracał uwagi na to, czy ubranie jest czyste czy nie. Dodatkowo zapadający właśnie mrok w połączeniu z grą świateł pochodzących ze sceny dodał klimatu wydarzeniu. Kolejne osoby pływały na falach uniesionych w górę rąk. Kasia Nosowska ze swoim zespołem na zakończenie ostudziła zapały fanów, którzy wyglądali na zupełnie niestrudzonych. Energiczny taniec przerodził się w spokojne falowanie, które momentami mieniło się płomieniami zapalniczek.
Na „Skarfest” w 2007 roku zaproszone zostały zespoły, które reprezentowały przeróżne gatunki muzyczne, co wiązało się również z tym, że przybyli przeróżni ludzie. Obyło się jednak bez żadnych ekscesów. Pomimo że ochroniarzy było bardzo niewielu, utrzymanie w ryzach rzeszy fanów nie wydawało się jakimś trudnym zadaniem. Wydarzenie to jest przykładem, jak bardzo muzyka potrafi łagodzić negatywne zachowania, tak, aby wypite piwo nie uderzyło za mocno do głowy.”Skarfest” jest pod wieloma względami uplasowany najwyżej na mojej koncertowej liście. Co prawda nie jest ona wielostronicowa, ale jakieś doświadczenie jest. Tak jak organizatorzy promowali koncert skrótowym hasłem „5 x H”, ja pokuszę się o hasło „5 x Naj”. Koncert w Skarżysku jest bowiem najdłuższym, na jakim byłem – osiem godzin zabawy non-stop, na koncercie tym usłyszałem najwięcej, bo aż pięć zespołów. Jest to również koncert, który zebrał najliczniejszą grupę fanów, jaką widziałem. Najlepsza muzyka, połączona z piątym „naj”, czyli spotykaniem z najlepszymi znajomi!
niedziela, 8 marca 2009
Z okazji Dnia Kobiet gwarantujemy...
Kolejna gafa. Tym razem na plakacie informującym o pokazie filmu "W imię honoru", który będzie wyświetlany w ramach projektu "Patrz i zmieniaj" w jednym z ostrowieckich liceów. Zobacz, co gwarantuje organizator pokazu...
wtorek, 3 marca 2009
Początek końca "pasożytów i hien"?
Kradzież w internecie jest jednym z wielu przyczynków do spadku sprzedaży gazet, a co za tym idzie likwidacji kolejnych oddziałów regionalnych. Dla przykładu w ostatni piątek gazeta "Polska The Times" wycofała kolportaż gazety z aż ośmiu województw.
"Proszę usunąć każdego poranka ze stron informacyjnych Onetu, WP, czy Interii wszystko co jest „zlizywaniem” treści po gazetach (w tym doniesienia PAP!), a będzie widać skalę zjawiska." - pisze dalej w swoim tekście Paweł Nowacki, który możesz w całości przeczytać TUTAJ.
niedziela, 1 marca 2009
Warsztatowe ferie w Warszawie
Wyjazd na jedne i drugie warsztaty był dla mnie niespodzianką. Postanowiłem, że wyciągnę z nich jak najwięcej, by kolejne moje teksty były po prostu lepsze.
"Niebieskie migdały"
Warsztaty zaaranżowane przez fundację " Nowe Media" trwały prawie osiem dni. Uczestnikami było dwadzieścia pięć osób z całej Polski oraz dwie osoby z Białorusi - gimnazjaliści i licealiści, tworzący w swoich szkołach gazetki. Zajęcia dziennikarskie prowadziło trzech animatorów - Bianka Jaworska, Marcin Grudzień i Hanna Sawicka. Pierwsze dwie osoby jakieś doświadczenie dziennikarskie mają, lecz na pewno nie potrafiły przekazać wiedzy potrzebnej do wykonywania tego zawodu. Hanna Sawicka, która występowała jedynie w roli asystentki, mówiła ciekawiej i rezolutniej. Uczestnicy warsztatów często skupiali się na fascynacji Bianki Jaworskiej kolorem błękitnym, niż na wyciąganiu wiedzy od animatorów, którzy jakby nie za bardzo chcieli ją przekazać.- Nie przekazałem wszystkiego, co chciałem, na temat poszczególnych gatunków dziennikarskich – mówi Marcin Grudzień. - Gdybym chciał powiedzieć na przykład o wywiadzie, ucierpiałby na tym program rozrywkowy, poza tym skupiamy się na tworzeniu gazetek.
Pozytywnym akcentem tych warsztatów były wyjścia na miasto: widok z PKiN, wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego, basen, spektakl "Romeo i Julia" w teatrze Buffo, a także spotkania z dziennikarzami i wizyty w redakcjach. Zdarzało się, że młodzi adepci dziennikarstwa zamiast pisać w swoich tekstach o tych wszystkich rozrywkach, oceniali i krytykowali sposób prowadzenia i organizację warsztatów.
"Od jednej z prowadzących zajęcia dowiedziałem się, że lubi kolor niebieski, od drugiej, że przyjechała prosto z Moskwy. Zabrakło natomiast informacji na temat poprawnego pisania newsów, recenzji i przeprowadzania wywiadów. To nie jest warsztat dziennikarski, a ktoś tę wiedzę musi przekazywać" - napisał w swoim tekście pt. "Niebieskie migdały" Michał Olszak, 17-letni licealista z Pyskowic.
Dziennikarski warsztat w dwa dni
Markowi Chylińskiemu, Andrzejowi Piechockiemu, Pawłowi Nowackiemu oraz Tomaszowi Kowalskiemu wystarczyły zaledwie dwa dni, aby przekazać zdecydowanie więcej informacji od animatorów zatrudnionych przez "Nowe Media". Plan warsztatów został zrealizowany. Trzynastu dziennikarzy obywatelskich z całej Polski dowiedziało się wiele na temat struktur w redakcjach, poznali nowe terminy z żargonu dziennikarskiego. Obieg materiału przed publikacją nie jest im już obcy, poznali prawo prasowe i autorskie, a także nowe projekty zmieniające prawo prasowe w Polsce. Jak napisał Tomek Kowalski w tekście podsumowującym warsztaty, tematów było w huk! Nie sposób tego wszystkiego wymienić.Prowadzący warsztaty to doświadczeni dziennikarze, którzy wiedzieli o czym mówili, a przede wszystkim potrafili przekazać wiedzę w ciekawy sposób. Często padało pytanie: "A co pan/pani o tym sądzi?", co sprawiało, że nie dało się nie uczestniczyć w rozmowie na dany temat.
Wszyscy wrócili do swoich domów z bagażem pełnym wiedzy i nowych, cennych znajomości. - Jestem bardzo zafascynowany warsztatami, bo mogłem dowiedzieć się, jak wygląda mikroświat redakcji. Bardzo podobały mi się wykłady Marka Chylińskiego o prawie prasowym oraz z dużą chęcią słuchałem Andrzeja Piechockiego, który mówił o tym, jak powinien wyglądać prawdziwy news. Uczulał również na co uważać. Po tym szkoleniu mogę jedynie powiedzieć, że zawód dziennikarza nie jest taki piękny, jak się wszystkim wydaje. Niesie on ze sobą spore ryzyko, nawet dla profesjonalistów - ocenia warsztaty Piotr Panfil z Kutna.