wtorek, 3 marca 2009

Początek końca "pasożytów i hien"?

"Możemy dziś wyróżnić trzy grupy podmiotów newsowych w internecie: słonie - czyli wydalające z siebie treść na masową skalę wydawnictwa i ich strony internetowe, hieny - portale, które przełkną wszystko i pasożyty - agregatory." - napisał Paweł Nowacki, redaktor naczelny serwisu wiadomości24.pl. Twierdzi on, że portale takie jak onet.pl, wp.pl czy agregatory typu wykop.pl to hieny i pasożyty.

Potrzebny nam jest jeden, przełomowy proces sądowy, który zakończyłby się pozytywnie dla oskarżającego o kradzież, a najczęściej są to gazety. To na nich hieny i pasożyty zarabiają potężną kasę, a wszystko za sprawą kopiowania artykułów pojawiających się pierwotnie w prasie. Rzadko kiedy pytają, czy mogą, biorą, jakby im się to należało.

Kradzież w internecie jest jednym z wielu przyczynków do spadku sprzedaży gazet, a co za tym idzie likwidacji kolejnych oddziałów regionalnych. Dla przykładu w ostatni piątek gazeta "Polska The Times" wycofała kolportaż gazety z aż ośmiu województw.

"Proszę usunąć każdego poranka ze stron informacyjnych Onetu, WP, czy Interii wszystko co jest „zlizywaniem” treści po gazetach (w tym doniesienia PAP!), a będzie widać skalę zjawiska." - pisze dalej w swoim tekście Paweł Nowacki, który możesz w całości przeczytać TUTAJ.

niedziela, 1 marca 2009

Warsztatowe ferie w Warszawie

W woj. świętokrzyskim kończą się ferie, które praktycznie w całości spędziłem na warsztatach dziennikarskich w Warszawie. Od 15 do 22 lutego uczestniczyłem w warsztatach organizowanych przez fundację Nowe Media, a w dniach 26 i 27 lutego w szkoleniu przygotowanym przez Instytut Dziennikarstwa Polskapresse i redakcję Wiadomości24.pl.

Wyjazd na jedne i drugie warsztaty był dla mnie niespodzianką. Postanowiłem, że wyciągnę z nich jak najwięcej, by kolejne moje teksty były po prostu lepsze.

"Niebieskie migdały"

Warsztaty zaaranżowane przez fundację " Nowe Media" trwały prawie osiem dni. Uczestnikami było dwadzieścia pięć osób z całej Polski oraz dwie osoby z Białorusi - gimnazjaliści i licealiści, tworzący w swoich szkołach gazetki. Zajęcia dziennikarskie prowadziło trzech animatorów - Bianka Jaworska, Marcin Grudzień i Hanna Sawicka. Pierwsze dwie osoby jakieś doświadczenie dziennikarskie mają, lecz na pewno nie potrafiły przekazać wiedzy potrzebnej do wykonywania tego zawodu. Hanna Sawicka, która występowała jedynie w roli asystentki, mówiła ciekawiej i rezolutniej. Uczestnicy warsztatów często skupiali się na fascynacji Bianki Jaworskiej kolorem błękitnym, niż na wyciąganiu wiedzy od animatorów, którzy jakby nie za bardzo chcieli ją przekazać.
- Nie przekazałem wszystkiego, co chciałem, na temat poszczególnych gatunków dziennikarskich – mówi Marcin Grudzień. - Gdybym chciał powiedzieć na przykład o wywiadzie, ucierpiałby na tym program rozrywkowy, poza tym skupiamy się na tworzeniu gazetek.

Pozytywnym akcentem tych warsztatów były wyjścia na miasto: widok z PKiN, wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego, basen, spektakl "Romeo i Julia" w teatrze Buffo, a także spotkania z dziennikarzami i wizyty w redakcjach. Zdarzało się, że młodzi adepci dziennikarstwa zamiast pisać w swoich tekstach o tych wszystkich rozrywkach, oceniali i krytykowali sposób prowadzenia i organizację warsztatów.

"Od jednej z prowadzących zajęcia dowiedziałem się, że lubi kolor niebieski, od drugiej, że przyjechała prosto z Moskwy. Zabrakło natomiast informacji na temat poprawnego pisania newsów, recenzji i przeprowadzania wywiadów. To nie jest warsztat dziennikarski, a ktoś tę wiedzę musi przekazywać" - napisał w swoim tekście pt. "Niebieskie migdały" Michał Olszak, 17-letni licealista z Pyskowic.

Dziennikarski warsztat w dwa dni

Markowi Chylińskiemu, Andrzejowi Piechockiemu, Pawłowi Nowackiemu oraz Tomaszowi Kowalskiemu wystarczyły zaledwie dwa dni, aby przekazać zdecydowanie więcej informacji od animatorów zatrudnionych przez "Nowe Media". Plan warsztatów został zrealizowany. Trzynastu dziennikarzy obywatelskich z całej Polski dowiedziało się wiele na temat struktur w redakcjach, poznali nowe terminy z żargonu dziennikarskiego. Obieg materiału przed publikacją nie jest im już obcy, poznali prawo prasowe i autorskie, a także nowe projekty zmieniające prawo prasowe w Polsce. Jak napisał Tomek Kowalski w tekście podsumowującym warsztaty, tematów było w huk! Nie sposób tego wszystkiego wymienić.

Prowadzący warsztaty to doświadczeni dziennikarze, którzy wiedzieli o czym mówili, a przede wszystkim potrafili przekazać wiedzę w ciekawy sposób. Często padało pytanie: "A co pan/pani o tym sądzi?", co sprawiało, że nie dało się nie uczestniczyć w rozmowie na dany temat.

Wszyscy wrócili do swoich domów z bagażem pełnym wiedzy i nowych, cennych znajomości. - Jestem bardzo zafascynowany warsztatami, bo mogłem dowiedzieć się, jak wygląda mikroświat redakcji. Bardzo podobały mi się wykłady Marka Chylińskiego o prawie prasowym oraz z dużą chęcią słuchałem Andrzeja Piechockiego, który mówił o tym, jak powinien wyglądać prawdziwy news. Uczulał również na co uważać. Po tym szkoleniu mogę jedynie powiedzieć, że zawód dziennikarza nie jest taki piękny, jak się wszystkim wydaje. Niesie on ze sobą spore ryzyko, nawet dla profesjonalistów - ocenia warsztaty Piotr Panfil z Kutna.